Księgowy | strona 258 | Księgowy

Venita jej było i była szosówką! || 14.47km

Poniedziałek, 26 sierpnia 2013 · Komcie(1)
Wziąłem swoją szosę dziś po raz drugi na wycieczkę. Od poprzedniej jazdy dostała pedały inne, noski i siodełko z Francy. Wysokość siedziska chyba nareszcie sobie ustawiłem jak należy i jedzie się wygodnie. Zajmie pewnie nam trochę czasu zanim się do siebie przyzwyczaimy i pewnie jeszcze się docierać będziemy, ale pierwsze kilometry za nami.

Miejska jazda - spoko. Nie jest tak tragicznie z tymi dziurami, ale te większe lepiej omijać.
Hamowanie - tu jest jeszcze słabo. Klocki się nie dotarły a i sama modulacja nie jest taka jak w MTB toteż trzeba się do tego przyzwyczaić. No i przede wszystkim - wchodzi się na trzecią prędkość kosmiczną. Jadę ulicą, normalnie - nie jakoś tak super szybko a tu 25 na liczniku. I ci ludzie przy pasach co wchodzą pod koła wcześniej mieli więcej czasu - zanim zbliżyłem się do nich. Teraz muszą szybciej uciekać, bo zbliżam się szybciej.

Z tymi pieszymi to się śmieje - bierzcie to z przymrużeniem oka. Chodzi o to, że po prostu szybciej się jedzie. Nikogo na pasach nie przeganiam, ale jak mi dziś babka wyszła to droga hamowania z 28km/h do 10km/h jest dłuższa.

Nadgarstki też zapomniały jak jeździły kiedyś na baranku więc specyficzny chwyt za klamkomanetki powoduje jeszcze lekkie uwieranie ścięgien, ale to minie. Jak w 2009 roku robiłem hybrydę mtb i szosy i miałem baranka tez się dłonie przyzwyczajały jakieś 2 tyg.

Prędkość - No dziś to trudno powiedzieć. Przede wszystkim po mieście jeździłem po drugie z załadowanym plecakiem. Z tego co zaobserwowałem jedzie się szybciej jakieś 3 km/h.

Przełożenia - wydawało mi się, że z największego blatu nie będę korzystał, ale o dziwo jedzie się na nim spoko. Zakres przełożeń z tyłu również przyjemny. Środkowy blat ma tyle co w moim dawnym dawnym mtb (42) a najmniejszy - tego nie używałem. Może pojutrze na Dębe skocze, to się przyda? Nie wiem - się zobaczy.

Po-miejski kurs był dziś i po dętkę do mojego ulubionego rowerowego sklepu. Oczywiście jak wszedłem z szosą, to mi Darek powiedział, że on by mi taniej itd...Tylko jak się chciałem z nimi dogadywać co do szosy Jamisa, to nie mogłem go zastać i się doprosić, aby mi Mateusz powiedział kiedy będzie. Oczywiście posłuchałem, że oni by mi załatwili na lepszym osprzęcie itd i że tylko 150 zł różnicy. Jednak czasem człowiek woli kupić sam w sieci, niż czekać aż sklep rowerowy łaskawie zainteresuje się potrzeba klienta.

Dętke nabyłem pogadałem sobie z chłopakami - podtrzymałem samczą więź - rowerzysta VIP sklep rowerowy i pojechałem do dom poić i doić!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Nadejszła wiekopomna chwila. || 9.45km

Poniedziałek, 26 sierpnia 2013 · Komcie(8)
Kategoria Pojeżdżawki
Nadeszła chwila na pstrąga z grilla. I to co zapowiadałem - niespodziewanego, nieznanego - nadeszło i pojawiło się w stajni maszyn. Od wielu miesięcy a w zasadzie już po Maratonie w Radlinie, zauważyłem, że rower mtb nawet na slickach przegra lekkością i zwinnością z szosówką, nawet średniej klasy.

Męczył mnie ten temat a jednocześnie jakoś tak wewnętrznie pociągał. Niby zasięgi 200km na Francy są fajne, ale próba pobicia 400km/24h na obecnym rowerze wydawała mi sie niemożliwa. Średnia za niska i zawsze ten bagaż.

Zdaje sobie sprawę, że szosa sama nie jedzie i co mi po szosie skoro nie będę maił kondycji na te długie dystanse, ale ukierunkowanie moich jazd od wielu lat skłaniało mnie ku temu przeznaczeniu.

Tak oto nastał dziś w naszym domu. Kross Vento.



Wyjazd 5km regulacyjny i "dopasowaniowy". Jeszcze pojawią sie takie przebiegi dziś, bo regulacji siodełka i kierownicy będzie kilka. Jednak jak mówią - bliżej jak dalej.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na randkę z żoną || 27.00km

Niedziela, 25 sierpnia 2013 · Komcie(0)
Ktoś powiedział kiedyś, że randki są tylko przed ślubem. To przecież czas zalotów, godów i kreowania siebie na dobra partię na męża. Samiec pokazuje się z dobrej strony, ubiera w muchę, i kraciasta koszule z kołnierzykiem a ona wpatrzona w niego jak obraz, daje mu rękę i idą na spacer.

Po ślubie jest przekonanie, że nie chodzi się na randki - a ja poszedłem a w zasadzie pojechałem. Zabraliśmy się z Agusią na randkę. Wzięliśmy koc, jakieś frykasy ba, nawet było rafaello i opalanie się na słoneczku. Wynaleźliśmy sobie plażyczkę i zjedliśmy parówki z sałatką na plaży. Cóż za romantyzm.

Było fajnie. Jak za dawnych naszych randek. Kilometrów mało, sporo gadania opalania się a czasem siedzenia w cieniu, bo było za gorąco. Ogólnie, dzień leniwy ale spędzenie go wspólnie z dala od zatłoczonych plaż w Wieliszewie i nad Zalewem ,bylo super wyjściem z dzisiejszego dnia.

Randka z Żoną - Oksymoron? Nie w sumie uważam, że jak najbardziej prawdziwa rzecz! Polecam wszystkim zamężatym i zażonionym!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Z pamiętnika młodego męża || 60.72km

Sobota, 24 sierpnia 2013 · Komcie(0)
Dzień dziś do złudzenia podobny jak ten wczorajszy i przed wczorajszy. Gdyby nie fakt, że jakaś suka na osiedlu wabi wszystkie psy i mamy pod oknami arie szczekań. Panowie z pudlami sobie rady dać nie mogą a pudle mają w nosie to że się na nie gwiżdże i woła. I tak oto dziś pan wołał "Gustawa" białego pudla, który totalnie olał priorytety i ganiał ze zgrają innych kundli w koło i po ulicy w sumie nie wiedzieć za czym, bo sunia w domu pewnie siedzi pod czujnym okiem pani i pana swego.

Pod oknami mamy także arie dzieci, które to do 22:00 ganiają, biegają, piszczą i wrzeszczą i nie wiem co jeszcze. Za moich czasów po ciemku to już się w domu siedziało a nie ganiało po dworze. Choć w sumie to nie wiem co lepsze - komputer i tv (dobranocki chyba już nie ma) czy ganianie i piski watahy 7 - 9 latków i ich samopas, bo rodzice sa zajęci tworzeniem świeżej populacji nowego osiedla.

Moje kolejne ulubione stwierdzenie zasłyszane niedawno przez okno:
- Kasia do domu.
- Mamo jeszcze nie
- DO domu, ale już, bo ci zaraz przypierd... roumiesz?!

No powiedzmy, że wykropkowania nie było w tym dialogu a dookoła inni rodzice i inne dzieci. Cóż, rośnie nam społeczeństwo dobrze ułożonych pełnych wartości - obywateli, którzy nie pierd... się z dzieckiem i twarda ręką trzymają pociechy. Radować sie ino należy, że mamy wokół tak dobrych rodziców.

Swoją drogą, czy ja już nie wpisuje się w obraz męża? Ba od męża mi blisko do gderliwego ojca, narzekającego na wszystko dookoła i przeganiającego emeryta, któremu przeszkadza, że dzieci grają w piłkę. Ha - Jeden pierścień a tyle zastosowań i taka zmiana kto by pomyślał?!

Pojechałem dziś moi mili na rower. Zmusiłem się do tego, bo ostatnio tak mnie odrzucało, że jej. Chce mi się i nie chce zarazem. Takie wiszenie w bezrobociu w domu to już przesada. Nie mogłem się wyrwać z tego błędnego kręgu. Do i z pracy z Agą i po południu to samo, no i dni mijają a mi lat nie ubywa... Więc pojechałem dziś.
Jechało mi się słabo. Niby siła jest, niby coś tam kręci tyłek, ale nie ma polotu. Słońce jest - pogoda jest a motywacji nie ma.

:( Taki marazm jakiś. Czy coś...

Ukręciłem trasę niemałą, nie dużą, lecz w sam raz. I co? Nie czuje się ani dobrze, ani źle ani w sam raz. Po prostu pojechałem, jakby mnie ktoś za kare wysłał. Potrzebuje jakiegoś odświeżenia. I nie chodzi tu o Agę czy coś. Ona jest super i mam najbardziej zajebistą żonę jaka może być. Chodzi o lewatywę mózgu, aby trochę łeb oczyścić, i znów znaleźć takie tam okruszki, zaciekawienia światem, które sprawią że mnie sie zachce na rower gdzieś jechać, nawet nie koniecznie daleko, ale że się zachce po prostu.

Jakieś pomysły - co zrobić? Hmm?


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na rowerze symfonicznie || 17.85km

Piątek, 23 sierpnia 2013 · Komcie(0)
Jak w dobrze napisanej arii nutki raz w górę raz w dół. U mnie było kursowanie tak jak te nutki po pięciolinii. Znów na piaski porządkować i do domu i znów do Agi. Flaki z olejem i ze szprotkami a do tego kisiel i skwarki... nuda;p


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Co tu mamy tumany? Tu mamy tumany! || 12.00km

Czwartek, 22 sierpnia 2013 · Komcie(1)
Kategoria ciekawsze wpisy
Tumany kurzu! Tumany tuman tumanów... czyli szabrownik wkracza do akcji - PIWNICA. Wziąłem się za porządkowanie piwnicy, bo nie mogłem już patrzeć jak na kilku metrach kwadratowych piętrzyło się nie wiem co. Dziś się dowiedział co. Nawet moje malunki z dzieciństwa w kartonach i kocki lego w pudełkach są. I cała masa gówienek mysich. A to wszystko okraszone gipsem, rozpuszczalnikami, wałkami, śrubkami, puszkami i butelkami po rozpuszczalnikach.

Kilka ładnych wiader wywaliłem na śmietnik i poszło kilka wiader moich rupieci, jakieś gromadzone pancerze poucinane, na zasadzie "ten jeszcze dobry" ten się przyda... Sam jestem chomik, ale Aga mnie trochę oduczyła, więc dziś robiłem rewolucje jak u Geslerr. ie do poznania ani do Szczecina ta piwnica!

Miesce na 2 rowery - są
Szafa wielka ciężka co się nie domykała - nie ma
Słoiki - są
Drzwi - są:P

Wywaliłem starą ramę rowerową z roweru Ital-Bike kltóry kupiono mi na komunie, chyba czy jakoś tak. Stało to rdzewiało - bo wiecie i pewnie znacie tą zasadę - "zostaw to się przyda".

A dupa! nie przyda! Przyda to się miejsce na 2 rowery a nie stara rama!

Oczywiście jest jeszcze nawilżacz powietrza a`la PRL maszyna do swetrów, jakieś klosze od kinkietów(bo ojciec mówi że będą na wymianę).
Nie wiem z kim i kiedy będzie się wymieniał tymi kloszami, ale co mnie to. Pojechał a działkę to mu szafę wywalę. Nie chciał za bardzo się jej pozbyć to go postawie przed faktem dokonanym. - pół piwnicy szafa zajmje a w srodku większości sa buty. Mamę tez przycisnę aby segregacje butów zrobiła. A co!

Cuda rewolucje - Strzeżcie się - To nachodzi!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Życie wraca do normy. || 19.92km

Poniedziałek, 19 sierpnia 2013 · Komcie(3)
Kategoria Pojeżdżawki
Powoli opadają emocje po ślubie i weselu a w mieszkaniu nawet da się przejść nie trącając jakiegoś pudełka czy czekoladek. Narastają zaś ploteczki po kątach miasta i kraju. Odbija się echem nasza impreza. W sumie to olewam, zwłaszcza te negatywne pogłoski, ale nie sądziłem, że ktoś kiedyś w twarz zarzuci mi, że go nie zaprosiłem i zrobi to nie z ironią a z prawdziwym oburzeniem w głosie.

Cóż jak mówi staropolskie przysłowie Majów - "Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkich zaprosił". No czy coś w tym stylu.

Poprawiny się odbyły i wybawiłem się na nich za wsze czasy!

A dziś? Dziś rzeczywistość spada na nas jak grom z jasnego nieba. Wyjazd do Warszawy po cywilu na rozmowę o pracę - to ja. Potem zakupy na mieście i ludzie dookoła.
Tekst dnia:
- tato tato lizak brudny - krzyczy mała dziewczynka, która zanurkowała biegnąc na asfalcie i zgubiła lizaczek.
- to go obliż - mówi tata idąc przodem nawet nie odwracając się do pociechy.
Serce rośnie patrząc na te czasy - kiedy mamy wokół świadomych ludzi i normalne kochające społeczeństwo.

I jeszcze wiadomości ze świata - Bitels Żyje! Ba jeździ rowerem i jeździ po 400 km na dobę!

Cuda cuda ogłaszają!

Co zaś samej doby - kurza melodia - chyba już dzień krótszy czy coś, bo jak kładę się spać to ciemno... Zaraz wigilia, a ja jeszcze choinki dobrej nie wypatrzyłem!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

No to Mąż! || 13.48km

Piątek, 16 sierpnia 2013 · Komcie(10)
Wiecie co, czuje się świetnie. Nie pomyliłem się nigdzie wczoraj, nie potknąłem a pół miasta nam trąbiło jak jechaliśmy rikszami przez miasto! Było wyczepiście i mimo lekko miękkich nóg w kluczowych momentach, czułem się spoko.

Dziś rano (to jest chyba po 16ej.) wybrałem się z Agnieszka na rower pomóc świadkowej dotrzeć do swojego auta zostawionego u nas na parkingu. Powrót przez miasto w nieco mniej pompatycznym stylu.

:D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew