Na rowerze 41 - Północne Mazowsze cz 1

Sobota, 2 marca 2013 · Komentarze(2)
Kategoria Na Zaborze
Wyjazd na północne Mazowsze. Trasa w pięknym wiosennym sloneczkiu. W lasach jeszcze zalega snieg a miejscami lód. Dzisiejsza trasa wiodła nieco inaczej niż zwykle na tym odcinku, tym bardziej więc smaczek owej był! Ciepłe słoneczko a na termometrze prawie 8 stopni. gdy wialo spadała odczuwalna, ale i tak frajda z jazdy byla niesamowita.

Małe okoliczne, asfalty za Nowym Modlinem i urokliwe podjazdy w okolicach Drugiego pola Golfowego. Tak moi mili oprócz Rajszewa jest jeszcze jedno pole golfowe w naszym rejonie.

Jutro kolejny etap - tym razem zapowiada się odcinek z wiatrem.

Na rowerze 40 - Po kurtkę.

Piątek, 1 marca 2013 · Komentarze(0)
Nieźle się zakręciłem dziś. Pomknąłem po Agę po 16:30 i dopiero jak mi otworzyła drzwi zdziwiona zrozumiałem, że pokręciło mi się. Dziś miała kończyć o 19 a nie 17. No trzepnęła mnie ta wiosna...

Odebrałem kurtkę puchową z prania. Efekt naprawdę duzo lepszy niż domorosłe pchanie puchu... Odzienie wygląda jak nowe. Czeka na swoje 5 minut pewnie dopiero za rok. - Mam nadzieje;D





Fajna sprawa ten kawałek - chodzi za nami od wielu dni.

Na rowerze 39 - po śrubeczki.

Piątek, 1 marca 2013 · Komentarze(2)
Kategoria Pojeżdżawki
Piątek piątek a to dopiero poczatek!

Siedząc w domu przeglądałem sobie wasze wpisy. Tak twój też! Czytałem o tak zróżnicowanych wyjazdach, że sam sie do siebie usmiechałem. Dla jednych priorytetem jest jakiś trening w jakiejś strefie, inni rozpoczynaja sezon i pojawiają się wpisy rozentuzjazmowanych świeżaków, którzy w tym roku pierwszy raz na rower wyszli.

Budujące jest to, że w ciągu niecałego tygodnia atmosfera na BS zazieleniła się wiosennie. W waszych notkach króluje słońce, radość z jazdy, uśmiech i pozytywna energia. Jest więcej kilometrów wpisanych, mniej chomików trenażerowych. Nie widać już wpisów pomstujących na sól na drogach i błoto pośniegowe.

Jedni z was jadą do sklepu po nowe linki inni robią wiosenne przeglądy a jeszcze inni do takich przeglądów się przymierzają. W powietrzu bikestatsowym czuć napięcie, jakby za jakieś 2 tygodnie miała odbyć się wielka impreza, na którą ludzie chca się najlepiej ubrać. Ha! Nawet allegro ruszyło - pojawiło się więcej części, pojawiło się więcej ciekawych okazji.

Dziś na mieście spotykam pana na rowerku wygląda - standardowo - jak pan na rowerku. Jedzie w czapce na uszy, z koszyczkiem na kierownicy, ale wiecie co? Ma na rękach niebieskie rękawiczki rowerowe. Śmieje się w duszy do siebie gdy go mijam. Pozdrawiam ręką jegomościa totalnie rozbrojony jego ubiorem a on do mnie:
"CZEEEEŚĆ" - Jak stary kumpel z podstawówki.

Taka dziwna akcja a poczułem, że mnie tak doładowała energia pozytywną, że banan nie znika mi z ust do końca tripu.
A wyjazd po tytulowe śrubki, rozwinął się "nieco". Skoczyłem po kopertki na pocztę i jeszcze zatoczyłem sobie rundkę po mieście. Dzieciaki idą gromadnie ze szkoły. Mijam je, i jakoś tak mnie zwracam uwagę na to że horda idzie środkiem ścieżki. Idą śmieją się i niosą kurtki w ręce. Pewnie nie jedno z nich dostanie burę w domu za takie zachowanie. Nikt z tej wesołej krzykliwej gromadki nie zwraca jednak na to uwagi. Ida śmieją się, piszczą i emanują swoim dzieciństwem.

Moi mili - cieszmy się wiosną bo jak mówi poeta:

"ja uwielbiam ją a ona tu jest, i tańczy dla mnie"

Na rowerze 38 - Kreciarnia

Piątek, 1 marca 2013 · Komentarze(1)
Kategoria Pojeżdżawki
O to że zrobiłem wam wiosnę - nie macie już chyba wątpliwości. Dzień bowiem wiosenny zdawał się być bezsprzecznie! Nareszcie po wielu miesiącach pochmurnych dni, słońce pokazuje się w całkiem innym odcieniu.

Co roku od stycznia przychodzi wyżowa pogoda, jest słonecznie i mroźno. W tym roku słońca po nowym roku nie było wiele,a dni z bezchmurnym niebem bardzo malutko.
To powoduje, że dzisiejsze prześwity błękitu nad głową a doborowym towarzystwie 5,5 a nawet 6 stopni, sprawiały nieopisaną frajdę.

Trasa dokładnie taka jak wczoraj:
Jabłonna - Chotomów - Skrzeszew - Wieliszew - Legionowo - L.Piaski - Jabłonna

Gdyby, nie problem z dobieraniem ubioru i rozsuwania suwaków, jechałoby się całkiem przyzwoicie. A przez te cieplejsze dni, nie wiem jak regulować ciepłotę ciała. Tu odsunę - za zimno i wieje a tak jak zasunę to znów paruję...
Nie zmienia to faktu, że Cieszę się przedwiośniem!

Łąki poryte przez świeże kretowiska - tak zaraz po kupach na trawnikach, petach na chodnikach, śmieciach z wytopionych zasp - to definitywny znak wiosny!

Na rowerze 37 - W poszukiwaniu wiosennego natchnienia

Czwartek, 28 lutego 2013 · Komentarze(1)
Kategoria Pojeżdżawki
Rano z AGnieszką do pracy i na zakupki rowerowe i chlebowe. Później etap nr 2 wyjazd na rozruszanie kości. W francy zmieniłem kierownicę, na accenta prostą. Na rundce po okolicy przeszła już pierwsze testy. Jeździ się przyjemnie jest lżejsza od swojej giętej poprzedniczki.

Generalnie śnieg na ulicach i w rowach znika w oczach. Temperatura przyjemna a odcinki z wiatrem bajka. Gorzej było pod wiatr, ale to już inna sprawa.

Cieszy się ryjek, że widniej już po 17ej. Niezaprzeczalnie - okres śniegowy mamy raczej za sobą!

Teraz do wyrka - i kończę "Kosogłosa".

Na rowerze 36

Środa, 27 lutego 2013 · Komentarze(0)
Po południowo wieczorny wyjazd po Agnieszkę do pracy. Nie będę się powtarzał, ale czuć wiosnę. Śnieg znika w oczach i na ulicach też znika.

Rower wyczyszczony kółka w przerzutce wymienione a, napęd nie skrzypi. Ach nareszcie wracają dni kiedy jazda na 2 kółkach to była sama czysta przyjemnośc ;)

Gdyby jeszcze te przebiegi chciały być dłuższe... - pfff marzenie.

Się-zrobi-się - niech tylko dowali ciepłem i wysuszy nieco asfalty z tegj błoto-brei.

dobranoc rodacy - niech wam się dobrze śni!

Na rowerze 35 - koniec epoki zlodowaceń!

Środa, 27 lutego 2013 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Obiecałem wiosnę? No to macie!

Dzień rozpoczyna się zapachem wiosny - wpadającym do nas przez okno. Woń propaguje wprost w nasze nosy i ładuje nas jakimś takim "czymś". To w przedziwny sposób sprawia, że mimo, że za oknem resztki śniegu, pochmurno itp - czuje się człowiek lepiej!

Ten kto dziś wdychał powietrze, powie to co ja - czuć inne fluidy w tlenie. I nie chodzi bynajmniej o zapach psich kup czy spalin z drogi, nie!

Jazda rowerem o poranku, smakowała wyśmienicie. Nie umiem w zasadzie określić co było tym spowodowane. niby szaro, buro, ponuro, ale to "coś" wokół sprawiało, że nogi same szły w tango. Nawet niedawne pozostałości w mięśniach z nocnej 170tki nie dawały o sobie znać. Wszystko trybiło jak trzeba.

Z radością spoglądałem na te 4 stopnie na termometrze, które z czasem wzrosły do 6 stopni. Miałem kilka spraw na mieście do załatwienia i nawet się z tego cieszyłem. Rowerem jadąc ulicą rozglądałem się i patrzyłem na te stłamszone twarze na przystankach, na ludzi w kolejkach do pasów i czułem się taki ponad tym.

Ja tu a wy - tam

I nie ważne, że nikt mi nie zazdrościł, tego dnia czułem się dobrze z tym egoizmem w sercu. Co z tego, że być może uważali, że było im cieplej, i że jestem dziwny, że jeszcze zimą na rowerze, co z tego, że mozę nawet nie zarejstrowali koloru mojego roweru, kurtki czy tego, że ich minąłem.
Tego konkretnego dnia czułem się lekki jak listek, jak piórko. Zdawało mi się, jakby wielki sopel zimowy, który ciężył mi od wielu tygodni, nagle zaczął intensywnie topnieć.

Potrwa jeszcze pewnie kilka tygodni zanim całkiem wylezie zielsko spod śniegu, i pewnie jeszcze nie raz ściśnie "zero" o poranku - ale odkąd wziąłem się za zimę - wreszcie widzę efekty.

Niepisanym, choć definitywnym przypieczętowaniem wiosny tego dnia był motocyklista na Zegrzyńskiej. Kiedy pomknał z hukiem silnika wtedy zrozumiałem, że coś jest na rzeczy!

Do usłyszenia!

Na rowerze 34 - Nocna Wyrypa...

Wtorek, 26 lutego 2013 · Komentarze(9)
Od poniedziałku "choruje" na taki dłuższy rower. Zebrałem się dopiero dziś(wczoraj) i od razu wciągnąłem kolegę. Ustawka o 24 Jabłonna. Szykowanie GPS, ładowanie baterii itp. Pobudka po ledwo-spanych 3h i szykowanie. SMS od Przemka - ruszamy o 1 bo go budzik nie obudził i ma obsuwę.

Wreszcie start. Do Warszawy jedziemy z bocznym wiatrem, w kałużach piasku i dziurach. Na ścieżce do mostu Północnego lód i śnieg. Odśnieżony tylko odcinek przez most dalej ścieżki pokrywał śniego-lód "po-odwilżowy".

Na ulicach o pierwszej w nocy jest pusto jedziemy obok siebie gadamy. Przeciskamy się przez podwarszawskie miejscowości. GPS sprawuje się świetnie. Nie zastanawiam się gdzie skręcać, po prostu jedziemy po śladzie jaki sobie wgrałem! Koniec z nocnymi przerwami na: "gdzie teraz?".

Pierwszy dłuższy postój robimy przy trasie nr 2 w Broniszach. Jem kanapkę i wkładamy mp3. Jedziemy chwilę w ciszy, ale nie da rady tak w milczeniu we dwóch. Gadamy! Czas mija lepiej a i dobrze się pedałuje. Przemek świeci mocną lampką, a swoją mam w zapasie. Mrygamy i mamy kamizelki - jesteśmy widoczni. Ludzie wyprzedzają poprawnie a nam ciągle towarzyszy szerokie pobocze.

Drugi postój - Orlen. Sprzedawanie przez okno. Przemek kupuje izotonika a ja zakładam toerbki na skarpetki bo zimno w nogi, termometr wskazuje zaledwie 0.5 stopnia.

Ruszamy. Wpadamy do Sochaczewa na obwodnicę. Tam postój na stacji - tym razem BP. Przemek Kawuje, ja grzeje się klasycznie - stojąc. Nie ma miejsc do siedzenia. Facet nas nie wygania. Wypita na stojąco kawa i odstanie swojego w cieple - pomaga. Znów pełni sił wystrzelamy na Łowicz.
Do łowicza jest miejscami pod długa nieznośna górkę, nie widzę licznika ale czuje, że cięzko idzie. Z oddali światła samochodów potwierdzają moje przypuszczenia. Nie jest górzyście, ale to już nie płaski "placek".

Łowicz - tu zaczyna świtać. Zanim wjeżdzamy do miasta przerwa w barze na ciepłe jedzenie. O dziwo po 6 rano, ledwo ciepłe ekspedientki nas obsługują bez mrugnięcia okiem. Zupa z mikrofali pomidorowa z kluskami i herbata. No teraz to ja mogę rozmawiać. W czasie posiłku towarzyszy nam kanał disco-polo.

http://youtu.be/XSkmoZJPVkg

Ten kawałek leci na zwieńczenie naszego śniadanio-obiadu. Rozkosznie rozhasani wyruszmy dalej.


Opuszczamy lokal - czuć chłód. Kości sztywne. Jakoś ruszamy. Do Kutna jeszcze ze 40km. Pedałujemy... mnie dopada kryzys. Przerwy na tym odcinku są ze 3. Mgły z pól wychodzą. Jedziemy w mżawce albo w mgle. Rękawiczki przemakają i czuje, że mi zimno.

Decydujemy się z Kutna wrócić. Przemek musi do pracy a ja nie podejmuje się jazdy samotnie kolejnego 90km odcinka.

Miało być 200 - cóż wyszedł zacny trening wczesno-wiosenny. Czasem trzeba i tak... mimo wszystko jestem zadowolony. Ide spać dobranoc.

Na rowerze 33

Sobota, 23 lutego 2013 · Komentarze(2)
Dojazd do pracy w Snięgu po kostki. Przyjemność srednia, ale co zrobić, taka pora roku, ze wali śniegiem i niszczy nasz sprzet. Siedzę w pracy i długie z tableta dlatego bez polskich znaków, obiecuje się poprawić, a w zasadzie poprawic tekst, jak tylko wrócę do domu. Dzień zapowiada się deszczowa więc jak bede wracał do domu pewnie zmianę jak kura. Jej kiedy przyjdą piękne słoneczne dni i wymowę poranki marca.... Cały nowy rok nic tylko śnieg opady i pochłonie na niebie. Masakra.

A co w pracy? Bo cóż jak zwykle, marudne dzieci meczach rodzice i temu podobne...

Na rowerze 32

Czwartek, 21 lutego 2013 · Komentarze(0)
Po Agnieszkę do pracy. Niestety, chodniki nie nadają się do jazdy. Na skrzyżowaniu ekipa w lanosie z mroźnym łokciem chce mnie przejechać. Pukam się w głowę a oni tylko coś buczą pod nosem.

Zima ciśnie nas bo już ostatnie jej podrygi. Ja to wiem czuje to w dętkach. Jesteśmy u progu przebiśniegów, tulipanów i pierwiosnków.