Księgowy | strona 283 | Księgowy

Szyldu wieszanie - mój Panie! || 10.47km

Sobota, 5 stycznia 2013 · Komcie(0)
Kolejny dzień z cyklu - praca popłaca. Dziś mniej noszenia, ale nie obyło się bez wysiłku i skakania po drabinach. Ba nawet chodziłem po dachu podwieszanym i programowałem wyłącznik czasowy. Cała masa pierdoł wykończeniowych związanych z otworzeniem lokalu w poniedziałek.

Nie ważne jednak jak bardzo się zmęcze pracą, lub jak bardzo mam jej dość, jazda rowerem wieczorem przez spokojne wyludnione miasto - to coś niesamowitego. Nie trzeba szybko, po prostu jedzie się nogi kręcą a człowiek czuje taką ulgę i powiew chłodnego powietrza wieczoru, gdy wraca... Ech cudnie!


Kilka postaci i znów jeden człowiek. Każdy jego kolejny performance mnie zaskakuje. Następny występ musicalowy powala na kolana. Po co cała obsada skoro koleś śpiewa od sopranu do basu i zaczepia o tenor i na każdym poziomie czysto mu wychodzi! BAJKA!





Niecierpliwie czekam na premierę tego filmu:




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Siłownia - Wyciskanie Szafą! || 20.89km

Piątek, 4 stycznia 2013 · Komcie(4)
Kiedy nie masz w domu siłki
Nie masz sztangi ani piłki
Idź popracuj mój koleżko
Noś raz szafy a raz krzesło
Noś wraz z nami też regały
Noś biureczka i szpargały
Warto przenieść też półeczki
Żeby tu nie wzbudzać sprzeczki
Że ja z siłki rezygnuje
Ja zwyczajnie plecy czuje

Boli w krzyżu bolą ręce
A tu trzeba nosić więcej



Tak właśnie moi mili nosiłem ja tego dnia. Nosiłem mebelki, szafki i biureczka. Było ciężko, i czuje ręce jak po dobrej siłowni, ale nikt mi nie zarzuci, że nie wiem jak smakuje praca.



Zacząłem od 14:00 a wyszedłem z pracy o 22. Zanim się dotelepałem rowerem do domu zjadłem coś i opowiedziałem Agnieszce jak było, wybiła północ.

Czy czasem też tak macie, że nie możecie spać ze zmęczenia? Niby człowiek leży czuje , że mu odchodzi zmęczenie, ale nie może zasnąć bo skupia się na tym "jak bardzo jest zmęczony". Ja właśnie tak miałem .


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Malujemy mosty dla pana starosty! || 10.00km

Czwartek, 3 stycznia 2013 · Komcie(0)
Jako, że jestem nie-pracującym nie-studentem, to załapałem się przy pomocy w malownaiu dla jednej firmy. A więc rowerkiem do pracy malowanie i rowerkiem z pracy. Przynajmniej jakieś zajęcie jest... Trochę ręce mnie bolą, bo machanie wałkiem na wysięgniku przy lokalu co ma 3,30m wysokości to nie mało zabawy było!

Cóż dzień spędziłem więc w kurzu, ale czułem jak pieniądz smakuje, nie tam spoza biurka!

Swoją drogą, taka grafikę to sobie strzelę kiedyś w większym mieszkaniu:)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wciągająca sprawa || 16.00km

Środa, 2 stycznia 2013 · Komcie(1)
Wyjazd zorganizowałem sobie dopiero po południu bo cały dzień miałem takiego lenia, że nie było siły aby mnie z domu ruszyć. Kiedy już ruszyłem to od razu na zakupy. A tu Zonk!

Sklepy pozamykane mają rema... rena... inwentaryzację!

Kiedy już udało mi sie sklep z pieczywem znaleźć, to zadzwonił kurier że ma paczkę. To nawrót do Jabłonny i z wielkim pudłem na ramie starałem się nie-za-bić jadąc do domu.

Kiedy dowiozłem odkurzacz ( to było w paczce) znów nawrót i znów na miasto po Agnieszkę do pracy.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Nowy Rok - witamy nowe kilometry! || 64.20km

Wtorek, 1 stycznia 2013 · Komcie(1)
Postanowiłem dodać ten wpis połączony z dwóch dni. Etap pierwszy był to dojazd na Sylwestra a drugi z niego powrót. Mam nadzieje, że nie urażę dumy żadnego noworocznego rowerzysty tym połączeniem.

Etap 1.

Rano trochę na wariata, jeżdżenie po klucze do działki. Z Agnieszką do pracy a potem na piaski. Ojca nie zastałem ale klucze udało się zorganizować. Uff sylwester jednak się odbędzie. Szybki powrót do domu i pakowanie wg wcześniej zrobionej listy.
Jak to bywa w czasie pakownaia mojego zawsze czegoś nie wezmę. Tym razem padło na spodnie dżinsowe - zostały w domu:P


Dojechaliśmy o czasie do Tłuszcza po 15 z minutami, ale towarzystwo jakie mieliśmy w pociągu chyba kierowało się kalendarzem majów. Wyglądali jakby ich nowy rok właśnie się rozpoczął. Naszego - tego prawdziwego nowego roku - raczej w świadomości nie dotrwali.


Na miejscu czekamy na Kubę i Cimana. Szybkie zakupy w markecie i ruszamy na działeczkę we czwórke. Drogi puste a więc jedziemy dwójkami gadając sobie i mędrkując. Mieliśmy niezły wiatr w plecy więc droga szła nam gładko a korby pod nogami same się kłaniały!

Na miejsce dojeżdżamy już po zmroku. Ostatni 2km odcinek to szutrówka z dodatkami lodu i błota. A ostatnie 400m to już śnieg i lód na którym - jakieś 100m od działki robię pięknego ORŁA! Nic groźnego tym razem nie obtłukłem, choć radziecki szampan poczuł się wstrząśnięty! Siniaka z poprzedniej po-wigilijnej wywrotki na kolanie hoduje z dumą w kolorze sino-fioletowym do dziś.

Na działkę się włamujemy. Dosłownie. Nie moge znaleść odpowiedniego klucza a kiedy go znajduje przypomina mi się tajny kod jak otwierać furtkę;P Zamek tyle razy był wyłamywany, że otwiera się go specyficzna kombinacją w stylu:
"pół obrotu w lewo, delikatnie w prawo a potem silnie w lewo!"
Furtkę tarasuje śnieg więc przy pomocy współtowarzyszy wypychamy bramkę w zmarznięty biały lód.
Było troszkę biało - powiedziałbym nawet bardziej niż się spodziewałem. Tak 10-12 cm było poduszki śniegowej.

Na miejscu - znaczy się w domku letniskowym chłodno. W garnku woda zamarzła a para z ust leciała lepiej niż na dworze. Izolacja styropianowa nie tylko ogrzewa ,ale i trzyma chłód jak domek nie jest długo ogrzewany.
Z pomocą przyszły farelka i olejowy grzejnik.


Zasiedli my do wieczerzy - pili jedli i gadali aż do... Nie nie zaraz, jeszcze przed północą poszliśmy obejrzeć zamarzniętą rzeczkę Liwiec. Wieczór był z pełnią a wrażenia niesamowite. Szliśmy leśną droga a na śniegu widać było nasze cienie. Tak pięknej pełni dawno nie widziałem. Blask księżyca potęgowała biała otulina dookoła i miało się wrażenie, że jest się w jakiejś zaczarowanej krainie.


Do północy gadaliśmy zawzięcie zajadając się popcornem i innymi frykasami. Nie wiele brakowało a byśmy przegapili nowy rok. Tylko wzrastająca ilość eksplozji na zewnątrz dała nam do zrozumienia, że północ już blisko.
Nie było za wiele do oglądania w lesie ale nasi sąsiedzi odpalili kilka raz a w oddali tez kilka gwiazdek się obejrzało.
Zmarzli, popatrzyli i wrócili do ciepłego domku aby kontynuować filozofowanie.


Aga śledziła rozmowę z łóżka, krótko po tym jak wróciliśmy do pokoju. Z czasem po 1 w nocy jej powieki częściej były zamknięte niż otwarte. Aż wreszcie zasnęła.
Ciman zmęczony pracą poszedł spać jako drugi niedługo później, my z Kubą gadaliśmy do 2:30 i też się wreszcie pokładliśmy

Cz 2. Nowy rok.

Wstawanie, pakowanie. Lekki ból głowy i zdjęcia grupowe. Zamykanie działki i koniec. Czas wracać do rzeczywistości. Cóż, najfajniejsze, że można zrobić to rowerem! Za dnia jedzie się lepiej po szutrówce ale błota nie pozwalają na szaleństwa. Na asfalcie, gdy wreszcie udaje się nam tam dojechać, trafiamy na boczny silny wiatr, który uprzykrza nam życie. Kuba odłącza się jako pierwszy w poszukiwaniu gminy DOBRE, Ciman odbija jako drugi a my z Agnieszką męczymy się z bocznym wiatrem i w Tłuszczu wsiadamy do pociągu.


Było ciężko. Ludzi sporo w składzie do Warszawy wraca z zabaw, na ogrzewaniu chyba też oszczędzali, więc wysiedliśmy na Pradze lekko zmarznięci.

Rok 2012 się skończył. Od nowa wyzwania, od nowa rekordy od nowa nowe...
A miałem już 13 tysięcy:( To jakby ktoś wtyczkę z projektora wyjął.
Cóż większa motywacja będzie coś nowego wykręcić HA!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Rowerowe Postanowienia Noworoczne || 10.47km

Poniedziałek, 31 grudnia 2012 · Komcie(2)
Post specjalnie dla czytelniktów tego bikeloga;) Napiszcie w komentarzach jakie macie postanowienia na ten nowy 13 rok.

Ja mam kilka planów na 2013:

- chciałbym przekroczyć wreszcie 400 km w 24h - ciężko będzie bo planuje załapać jakąś pracę a czasu na treningi może być nie wiele. Marzy mi się trasa Zakopane Warszawa :)
- penetracje GPS. Wraz z Garminkiem chciałbym powęszyć po drogach w które jeszcze nie skręciłem, bojąc się że "tamtędy nigdzie nie dojadę". W tym roku to zmienię.
- dokładniejsze poznanie okolic miast przez które teraz tylko przelatywałem:
*Wyszków
*Nowy Dwór Maz
*Płońsk (tak blisko a byłem tam rowerem ze 2 razy)
- przynajmniej jeden nocnik dłuższy, taki z wyjazdem o zachodzie jazdą przez całą noc i finiszu już dnia następnego.

Cóż jak widać planów sporo, ale jak z wykonaniem - zobaczy się. Od jutra liczniki się zerują:( Ech....



Życzę wszystkim wesołego nowego roka!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Rundka końcowo roczna - złodzieje kwiatów! || 43.08km

Niedziela, 30 grudnia 2012 · Komcie(3)
Kategoria Pojeżdżawki
Po leniwym poranku udałem się na rower. W planie była wycieczką z Agnieszką, ale ona postanowiła zostać w domu. Odkąd zrobiła te 8 tysięcy jakoś ma mniejszą motywację. Ja za to korzystając z samotnej jazdy - chciałem się troszkę zmęczyć.

Wyrwałem więc z Wiatrem i na za niskim ciśnieniu w tylnej oponie - pomknąłem na pętelkę. Taka energia mnie rozpierała, że szok. Było ciepło - około 4,5 stopnia, wiec jechałem w niebieskim soft-shellu. Słoneczko i piękna pogoda dodawały sił jak nigdy.

Wróciłem do domu pod niemały wiatr. Od Nieporętu dmuchało niemało i pedałowanie sprawiało trudność. Sił było także mniej, a za niskie ciśnienie w tylnej oponie nagle zaczęło doskwierać. Tak czy owak - wycieczka zacna wyszła i dość szybka.

A dziś z klatki ukradli mojego kwiatka. Ktoś zabrał ficusa takiego z 1,2m. Została tylko podstawka i rozsypane liście po korytarzu. Fakt kwiat gubił liście bo stał koło okna i nie lubi przeciągów, ale stał 2 rok już i trochę zgubi trochę odrośnie i jakoś dawał sobie radę. Nikt nawet nie spytał, czy może wziąć do domu, a na korytarzu zostawił podstawkę i pełno porozwalanych liści. Byliśmy po liściach u sąsiadki, ale mówi, że nie ona a na przeciwko niej nikt nie otwiera.

Ludzie no masakra jaki mamy naród, czy tak trudno zapukać do kilku sąsiadów spytać czyj kwiatek - zaproponować, że się go weźmie? Nie najlepiej po tajniaku w niedziele zabrać i burdel na klatce zostawić!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Podsumowanie roku 2012 || 0.00km

Sobota, 29 grudnia 2012 · Komcie(1)
Podsumowanie roku:


Czytam sobie bikestatsa, i widzę, że wielu z was zaczyna robić już końcowo roczne podsumowania. Kurcze w sumie faktycznie zostało tylko kilka dni i wiele cudownych przełomów nie osiągnę w tym okresie. Postanowiłem, że może i ja coś niecoś podsumuje.

Słowo od autora.
Na początku chciałbym podziękować wszystkim, którzy sprawili, że ten rowerowy rok był jeszcze bardziej wyjątkowy od pozostałych. Agnieszce swojej najmilszej nie musze dziękować, dziekuje jej każdego jednego dnia kiedy jesteśmy ze sobą na siodełku! Największe podziękowania więc chyba należą się grupie rowerzystów i podróżników z forum podróżerowerowe.info.


Udało mi się was poznać, i spotkania z wami sprawiły, że krótkie dwudniowe wypady w drugi koniec Polski – nabrały głębszego sensu! Zarówno wyprawki jak i zlot były świetne! Dziękuje wam, że jesteście i nadajecie cel wielu naszym wyjazdom.

Dalsze słowo - też od autora

Rok 2012 był wyjątkowy nie tylko z powodu tego, że to był ostatni rok przed końcem świata, ale także z tej razji, że właśnie w tym roku zostałem magistrem i uwolniłem się od UW. Koniec studiów to był na pewno ważny przełomowy punkt. Wiele się działo w ciągu tych 365dni, zdążyłem znaleźć pracę a w zasadzie kilka prac. Pracowałem jako pomoc na Mazowi, jako geolog inżynierski i jako Bankier transakcyjny. Ta ostatnia praca dodała do mojego licznika 2038 km. Było to prawie 51 wyjazdów po prawie 35km każdy.


Wszystkie te pracownicze zawirowania sprawiły, że wyprawa w tym roku była sporo uboższa niż poprzednie. Jednak udało się wyrwać w Bieszczady z czego naprawdę bardzo się cieszę. Mimo to wykręciliśmy kawał niezłego dystansu, pokonując trasę z Krakowa przez Bieszczady aż do Chełma w 7 dni pokonując 815km ze średnią 116km dziennie.

Co do dłuższych wyjazdów. Ten rok ubogi był w 300tki. Ubogi to znaczy, że ani razu 300 nie przekroczyłem. Było jednak dość sporo długich wypadów. Dwa powyżej 165km i jeden 185km do Jabłonki z Sakwami. W końcówce roku wymęczyłem też 200 do Olsztyna, w przeraźliwej mgle o poranku. Suma summarum – wyszło nieźle, ale apetyt na 400 nadal jest;/ To jakaś na razie nieosiągalna dla mnie granica. Ciągle powtarzam sobie, że przekroczę tę barierę i ciągle coś staje na przeszkodzie. Może w 2013 się uda? Hm? Zobaczymy.

W roku 2012 przybył w stajni nowy rower. Nowy, ale stary – Franca zbudowana została na podzespołach Accenta a sam czerwony smok po kilku miesiącach w piwnicy odrodził się w Accenta Śnieżnika. Nic w przyrodzie nie ginie – jak to mówią.


Tabele i słupki:


W górę się pną słupeczki!


Miesięcznie


Te czerwone słupeczki to Agnieszka


no to tyle z mojej księgowości:)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wycieczka Nocą Księżycową || 12.47km

Piątek, 28 grudnia 2012 · Komcie(1)
Wycieczka nocą… a w sumie to nie tyle nocą co wieczorem. Teraz jak zimowy okres to już po 15 noc się robi. Po przepięknym słonecznym dzionku nastała przepiękna księżycowa nocka. Jeszcze zanim ruszyłem do Agnieszki widziałem jak znad lasu wschodzi wielkie białe dostojne koło.

Noc zima, ale pocieszające jest to, że z każdym dniem będzie widniej.
Nie lubię takiej byle jakiej przejściówki pogodowej. Już wole biały śnieżek i -5 niż taką paciaję podmarzniętą.

Jest 21 a pod naszym blokiem ekipa pseudo kopaczy dalej walczy z kablami wysokiego napięcia. Jak obserwuje jak pracują to ręce opadają. Mieli cały dzień i nie schowali kabla do wykopu a pod wieczór się ogarnęli, że nie zostawią go odsłoniętego na kilka dni weekendu i sylwestra. Teraz bez wyraźnego entuzjazmu udają że robią. Są dwie małe kopareczki i więcej patrzenia niż robienia jeden zwija wielki kabel a 3 patrzy. Ten od koparki ustawia im światło, żeby widzieli gdzie kabel zwijać - dookoła pełno latarni, ale no wiecie praca zespołowa musi być;D

W tym momencie już 4 patrzy a dwóch przy drugiej koparce 10 m dalej odpoczywa, bo się koparka zmęczyła.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Dni roczku dni ostatniuśkie! || 35.84km

Piątek, 28 grudnia 2012 · Komcie(3)
Dzień wydawałoby się przepiękny. Słońce, błękit nieba tylko palm brakuje. Gdy jednak wychyli się człek nieco dalej w okolice parapetu widać szarość zlodowacenia pozostałości i inne roztopowe figle.

Dziś wybrałem się po upragniony i wyczekiwany uchwyt do Garmina. Spocznie na kierownicy, jak było planowane. Małe plastikowe coś i 35 zł. Faktem jest jednak, że trzyma naprawdę poprawnie i przejazd od Placu Bankowego odbył się bez przeszkód.

Nie, nie mam karbonowej kiery, zmartwię was!
Już nie mogę się doczekać wiosny, kiedy będzie cieplej i wybiorę się na jakąś dłuższą trasę w nieznane tereny. Najlepiej ekran widać nocą, ale i za dnia nie jest źle. Muszę tylko metoda prób i błędów wyregulować jasność.

Poza Warszawskim wyskokiem, pozałatwiałem dziś coś niecoś na mieście. Chciałem wrócić lasem... ludzie co tam się dzieje. Nie ma kawałka drogi leśnej bez lodu. Naprawdę na takie coś to tylko kolcowe opony. Rower kładł się mimo, że go prowadziłem a nie na nim jechałem.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew