Ciemna nocą

Środa, 16 stycznia 2013 · Komentarze(0)
Odebrać Agnieszkę po pracy. Znów napadało śniegu... zapowiada się dłuuuga zima... Bez konkretnego zajęcia to ja tu w domu zgłupieje. Przeglądam oferty pracy i większość to sekretarki i recepcjonistki, albo szkolenia bezpłatne... żenua...

W tnących szponach... błota pośniegowego, tego i owego!

Środa, 16 stycznia 2013 · Komentarze(2)
Kategoria Pojeżdżawki
Z premedytacją wpisuje sobie 51 km w terenie. A co! Niech mi tylko ktoś tu wyskoczy, że oszukuje, to go wyślę na ulicę niech brnie w tym brejo-śniegu. Nie, żeby mnie ktoś przymuszał, ale o swoje będę walczył, jak jamnik o terytorium pod blokiem!

Od wielu dni szukałem "tego czegoś" takiego natchnienia, które mnie pchnie w otwarte ramiona zimy. Nie szło mi nic. Jazda podmiejska, przyprawiała mnie o ziewanie a leśne przepychanie się przez śnieg, wzbudzało desperację i frustrację jednocześnie. I tu nagle, dziś rano zobaczyłem wpis: Łukasza 78.

Pierwsze zdjęcie tylko sprawiło, że zaczytałem się głębiej...


Po tym i kolejnych z jego kolekcji zapragnąłem i ja sprawdzić sie w tych trudnych warunkach. I eksplodowałem zapałem. Bo do wyjazdów w takich warunkach jak dziś trzeba mieć zapał co najmniej taki, jaki pcha, gdy planuje sie 200km wiosną. Ni mniej ni więcej no - musi się chcieć.

Spraw rowerowych nie można jednak przedkładać nad rodzinne - więc pojechałem rano z Agnieszką na zakupy i po powrocie z miasta z dwoma sakwami, oraz po ich skrupulatnym wyładowaniu, udałem się na próbę zimową.


DO NDM jechało się zacnie, wiatr nie przeszkadzał za bardzo, jednak organizm nie mógł przywyknąć do wysiłku i troszkę miałem problemy z parowaniem.
Od Rajszewa zdjąłem okulary, chwile wcześniej przeszła śniezyca nade mną i zanim dojechałem do przystanku, już były (okulary) całe we śniegu. Do tego parowały niemiłosiernie, toteż od tamtej pory jechałem bez nich.

Drogę umilały mi kawałki takich zespołów jak: Enej, Poparzeni Kawą Trzy i fragmenty Musicalu Les miserables.




Za Nowym Dworem Mazowieckim zrobiłem dłuższy postój na Bułkę słodką i Kofeiniaka Power Be. 2zł w Biedronce za cały litr. Dobrze działał, czułem, że sama cola by tu nie pomogła - kofeina dobrze mi zrobiła przed "nawrotką".
Okazało się - niestety gdy już ruszyłem - że mam wiatr w twarz, lub boczny w twarz. Do tego drogą powotna przez miejscowość "Góra" jest potwornie dziurawa. Całe szczęśćie dalej już jest lepiej.

Snuję się więc 16-17km pod wiatr, wijącą się jak pijany królik, trasą. Mijają mnie auta i wielkie tiry. W sumie odcinek mogę zaliczyć do tych o których mówi się, że niewiele sie z nich pamięta. Podczas prawdziwych Bike to Hell, takie momenty trasy najlepiej by się wycięło. Jechało mi się po prostu źle, wiało w twarz, zawiewało drobnym padającym śniegiem, z samochodów które mnie wyprzedzały kurzyło się jak podczas zawiei na Syberii. Odśnieżanie Dachów powinno być obowiązkowe!!!



Dla zainteresowanych jazdą tylko po ścieżce - po Prawej jest ciąg pieszo rowerowy, to to takie to, pod śniegiem.

Wreszcie Olszewnica i skręt na Chotomów, tu odwracam się plecami do Wiatru i mkne 23-24 do Jabłonny. Ostatni odcinek Bajkowy, tak mógłbym jechać i 100km. Może za jakiś czas wybiorę sie właśnie na trase z wiatrem? Hmm zdecydowanie inna bajka jak nie wciska nam śniegu w twarz.

Było zacnie - zmęczyłem się a mały klocuszek do dłuższych dystansów, dołożony.

Pługo-rower

Wtorek, 15 stycznia 2013 · Komentarze(2)
Po nocnych opadach śniegu w mieście jest wesoło. Ludzie radośnie łącza sie we wspólnoty odniężania aut i odsypywania chodników. Wyjaśnijcie mi tylko jedno - prosze was. Dlaczego ci kretyni, z prywatnych posesji wypychają śnieg na ulicę? No dlaczego?


Drogi i tak mają pośniegowe błoto a do jakiś czas jak się taki Kowalski obudzi, to bierze łopatę i caaaały podjazd wywala na ulicę robiąc muldę. I potem jade rowerem i muszę slalomem, bo wjedzie się w taki snieg to miota jak nie wiem.

Czy naprawdę nie lepiej odwalić obok? Na trawniczek, pod sosenki, pod tujeczki i rabatki? I pretensje mają one wielkie pany "mieszkam w hałupie za 700tysięcy", że im pług dowala śniegu pod podjazd.

On wam nie dowala, tylko oddaje to co wasze!

Jak to zwykle bywa, zima zaskakuje wszystkich a pomysłów na pozbycie się śniegu tyle ile ludzi. Widziałem na ten przykład dziś faceta, który wyjął studzienkę okrągłą z chodnika i taczkami walił do studzienki śnieg. I dziwią się potem, że chcą wprowadzać podatek za deszczówkę?

Jazda w takim kopnym śniegu przez las niecałe 600m, ale czuje się jak po dobrej 40 tce. Polecam wycieczki rowerkiem do lasu, poranny trening tlenowy - gwarantowany!

BMGR - czyli znów bezpieczny!

Poniedziałek, 14 stycznia 2013 · Komentarze(3)
BMGR? No nie mówcie, że nie wiecie, kim jest! BMGR to Bezrobotny Magister z Papierami i ubezpieczeniem! Ha znów mam ciągłość ubezpieczenia, nie musze się martwić o leczenie szpitalne i mogę z lżejszym sercem śmigać zimą po mieście.

No i śmigałem tego dnia. Była to jazda jednakowoż "załatwiajen" i jak to ostatnimi czasy bywa nie wiele było z tego fun`u.

Nie mogę pozbyć się od pewnego czasu dwóch kontuzji, kolana i nadgarstka. Pierwsza a chyba w sumie druga, wywrotka tej zimy, ciągle nie dają o sobie zapomnieć. Kolano prawe, nie boli jak pedałuje, ale czasem tak przenikliwie zacznie rwać gdzieś pod rzepką, jak rozluźniam mięsień. Jest to dokładnie w tym miejscu gdzie jeszcze przed sylwestrem widniał wielki sino-niebieski siniec po upadku nr 1.
Lewy dla równowagi zaś nadgarstek, pobolewa tylko jak trzymam kierownicę. W czynnościach domowych nie przeszkadza, choć jak podeprę się nim to również boli.


Ogólnie przeszkadza mi te pierdoły, bo czuje dyskomfort, jak stoję na światłach(kolano), czy jak muszę stanąć na pedały w grubym kopnym śniegu (nadgarstek). Dałem sobie szansę i zafundowałem nawet jeden dzień przerwy - wmawiałem sobie, że tydzień nie będe jeździł nie wyszło. Cykl odpoczynku nie dał rezultatu. Nie wiem czemu :D... może faktycznie jeden dzień to za mało? No, ale jak nie umiem inaczej niż rowerem poruszać sie po mieście.

Bo to:
- idź sprawdź połączenia
- czekaj na autobus,
- potem w busie tłok w drodze powrotnej znów czekaj itd.
A na dystansie 6km do i z miasta to totalnie się nie opłaca. Rower to wolność. Ubieram się wsiadam i jadę. Zatrzymuje przypinam kupuje bułki, znów jadę, do rowerowego znów przypinam i znów jadę... No w tym samym czasie ciągle w ruchu nie marznę, poza tym chyba zapomniałem jak się ubierać w zimie "po cywilnemu".

Ostatnio jechałem do Wawy busem na rozmowę kwalifikacyjna, to tak zmarzłem, że szok. Współczuje tym co w dżinsach rowerem jeżdżą.

Wieczorkiem skoczyłem na miasto i znów założyłem/odnowiłem kilka Waypointó w Legionowie. Kiedy oznaczałem ostatnie, byłem już cały biały a z nieba sypał się cukier, kasza i cała masa innego śniego-podobnego czegoś. A może to śnieg był? Nie wiem do końca bo wiało tym tak, że wpadało mi za kołnierz a okulary rowerowe były oklejone tak, że musiałem je zdjać, bo nie dawały nic.

Na WOŚP - czyli Ci ci ci ci ci ci...

Niedziela, 13 stycznia 2013 · Komentarze(0)
Nie mam za wiele siły do opisania tego co się dziś działo krok po kroku. Ogólnie pojechaliśmy na Stolice po-kwestować nieco i wziąć udział w Happeningu Policz się z Cukrzycą. My braliśmy udział w tym roku na rowerowo, nie biegliśmy. Biegania kilka razy próbowałem i jakoś mnie za każdym razem nie przekonywało do siebie. Ostatnim razem po 5km biegu/truchtu czy jakkolwiek to nazwać - umierałem na kolkę, i miałem tydzień zakwasy.
"/>
Nutka grana przed biegiem - nie dalo się przy tym nie skakać.

Wybraliśmy więc się na rowerowo.

ci ci ci ci no wiesz... ci ci ci
Wracając przez Warszawę rowerami do Gdańskiego nadal jechaliśmy w pomarańczowych koszulkach z biegu. Na jakimś skrzyżowaniu dwie sędziwe panie zareagowały tak:
- ty patrz, to ci ci ci ci ci....ci...

Nie wiem czy ja kot, czy zwyczajnie seniorka nie mogła znaleźć odpowiedniego słowa.

Waypointy kolejna odsłona.

Sobota, 12 stycznia 2013 · Komentarze(0)
Mieliśmy jechać do Nowego Dworu na Urodziny Chrześnicy Agnieszki, ale po dotarciu do końca Jabłonny, okazało się, że droga jest w złym stanie. Zima daje czadu i dowaliło za dużo śniegu. Jedzie się, źle, pod wiatr i pobocze całe w śniegu a wyprzedzające auta, miota na koleinach.

Kolejowe perypetie

Zmieniliśmy więc trasę aby zachować życie i pojechaliśmy do Chotomowa. tam mieliśmy jechać na pociąg. Okleiłem Waypointa w Chotomowie - okazało się, że Agi rower tak obciera że ledwo jedzie a do tego czekanie prawie 40 minut na pociąg aby jechać 3 stacje trochę nas zdemotywowało. Potoczyliśmy się więc do Legionowa i tam po oklejeniu kolejnego Waypointa, udaliśmy się do domu. Końcówkę jechaliśmy już w padającej mini śniezycy.

Kolejowe perypetie 2
W domu, cóż kartka wisi "wody ciepłej nie ma do momentu naprawienia awarii przez wykonawcę" - czyli jak naprawią to będzie. Wszystko wskazuje na to, że do poniedziałku będziemy się myć jak na wyprawie rowerowej. W zimnej, lub wodzie z garnka;)

Waypoint Game - reaktywacja

Piątek, 11 stycznia 2013 · Komentarze(1)
Szukałem ja powodu aby wyjść dziś na rower i wreszcie znalazłem. Ostatnio nie mam ochoty na jazdę, jestem lekko zleniwiały. Odpaliłem stare konto na Waypointgame i pojechałem w teren. Ile ja się namęczyłem żeby znów przypomnieć sobie hasło do profilu... Pierwszy musiał zostać opuszczony, bo też zapomniałem hasła. Teraz udało się, tylko musiałem odnaleźć zeszycik z hasłami:P


Jazda nie była powalająca bo wlokłem się jak żółw, ale wreszcie od jakiegoś czasu miałem jako taką satysfakcje z jazdy na rowerze.

No i ruszyłem:

Stajnie i Wozownie.


Parafia Wniebowzięcia N.M.P. w Chotomowie






Poległym Żołnierzom AK


Ciekawy różowy dom tuz obok kościoła Kantego.


Dwu-kolorowiec


Ruinka legionowska na ulicy Kościuszki - Legionowo


Targowa - kolejny ciekawy "bliźniak".


Kwatera Wojenna.


Spalony dom na Al. Legionów.




I tyle moi mili... Rower był.

Cieżko mi idzie

Środa, 9 stycznia 2013 · Komentarze(1)
Jakieś mnie zkołaczenie wzięło. Dziś jechało mi się jak na bazar z ziemniakami. Wolno a może jeszcze wolniej. Jakoś tak bez melodii. Szaro buro i ponuro i do tego wiatr mi przeszkadzał.

kołek
Musze znaleźć melodię do jazdy - może jutro jakaś większa traska? Zapowiadają deszcz i wcale mi się to nie podoba, znów będzie takie gówno ze śniegiem na ulicach. Żeby choć padało jutro samym śniegiem to - ok, ale jak będzie mrzawka deszczawka to zlitujcie się.


Pewnie i bym sobie dzień odpoczynku zrobił od roweru, ale mi się nie chce siedzieć w domu! Nudno!