Księgowy | strona 290 | Księgowy

Po okolicy... || 42.19km

Sobota, 10 listopada 2012 · Komcie(0)
Rano na zakupy do mięsnego, bułkowego i rowerowego a po południu z Agnieszką do Wieliszewa popatrzeć jak rozgrywa się maraton XC w okolicznych lasach. Wiało niemiłosiernie więc tylko na starcie chwilę postaliśmy. W staniu pomagali nam znajomi, którzy startowali. Tzn Piotr startował Marysiowa również była widzką jak i my.

Było jednak tak zimno, że zdecydowaliśmy się pojechać pozostawiając kibicowanie koleżance samej. Udało się jednak od Piotra dostać amortyzator. Stary XCP, lekko "klapciowaty" i miękki, ale na zimę do dotarcia w zimówce będzie jak znalazł:)

mój będzie srebrny, nie czarny.
Teraz tylko muszę znaleźć sposób i przełożyć wszystko na ramę accenta i będzie zimówka. Dyskusyjną sprawą jest tylne koło na wolnobiegu, które trzeba będzie rozebrać i zrobić jej przegląd piasty, bo z deczka "tarabani".


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Piszcie ludzie, piszcie cokolwiek! || 29.17km

Piątek, 9 listopada 2012 · Komcie(20)
Kategoria Pojeżdżawki
Zwracam się z apelem do ludzi co prowadzą BS. Piszcie! Piszcie coś, bo czasem aż ręce opadają, kiedy od 3 miesięcy ktoś dodaje wpisy typu:

"praca - do pracy"
"trasa: miasto A, miasto B, miasto C, miasto D"
"tętno: takie tętno średnie:srakie"


Jeśli naprawdę nie chcę się wam pisać, to po co wam Bike Stats? Exel ma te same funkcje! Kurcze, bo normlanie zima idzie! Wchodzę, aby poczytać kto co i gdzie był a tu ludzie wrzucają suche fakty. No proszę was, co mnie interesi wasze tętno, albo może mam sobie sam waszą trasę na mapie zaznaczyć i podziwiać jak zajebiście wygląda? Nawet nie chce się mapki zrobić ani kilko słów komentarza.

No to się pożaliłem a teraz dla odmiany znów się pożalę.
Na stanowisko w urzędzie dzielnicy Warszawa Praga, jest jedno miejsce a 250 kandydatów. Poza tym ze wszech stron atakują mnie wkurwiające wiadomości. Tu trotyl, tu ostrzegają przed rozrubami na 11ego. Matko kochana, w jakim ja pojebanym kraju żyje. Wstyd mi za Polskę! Nie mogę w radiu posłuchać wiadomości ani muzyki bo tylko od rana jacyś goście "napieerdalający o tym samym". Ja chcę jedno radio - bez wiadomości, bez dzwonienia do słuchaczy i bez durnowatych konkursów gdzie ludzie piszczą bo im radio wysrało kamerę HD!

No chyba mnie jesienny kurwik nachodzi, bo nie mogę ostatnio! Gdzie nie spojrzę tam badna kretynów. Ludzie, którzy mózg kupili na przecenie. No i ogólnie ręce opadają.

A teraz będzie coś weselszego.;D
Byłem na rowerze i to w Warszawie. O ile rano wybraliśmy się z Agnieszką SKM to wracaliśmy już na siodełkach. Odwiedziłem kolejny - nieznany mi park w Warszawie a mianowicie Skaryszewski (pozdrowienia dla Kesa).

Posumowanie urlopu Agnieszki:
liczba dni na rowerowo w tym miesiącu: 8
suma kilometrów łącznie: 414
dziennie: 51 km

Ja mam podobnie tzn również 414 km za ten miesiąc, a do 12 tysięcy coraz mniej mi zostało:)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Jazda rowerem jest jak żul. Nigdy nie wiesz gdzie się potoczysz. || 78.23km

Czwartek, 8 listopada 2012 · Komcie(0)
Kategoria Na Zaborze
Nas dzisiaj znów wywiało. Tym razem w wyższych interesach. Wstawanie rano w jesienny dzień to nie jest moja mocna strona. Za oknem jeszcze szarawo było, gdy rozwierałem powieki. Bułek nie ma, mięska nie ma więc najpierw po bułeczki i dopiero śniadanie.

Pogoda nie rozpieszczała a wiatr pokazywał na co go stać. Ostro dmuchało od zachodu a nam jakoś nie specjalnie pasował ten kierunek. DO Nowego Dworu jechaliśmy z lewym bocznym przednim wiatrem. Dopiero w mieście zrobiło się znośnie , bo budynki nas osłaniały.

Chwilowy zupo-stop u Agi mamy i dalej na Nasielsk. Z Nasielska mieliśmy niby wracać KM, ale w sumie zdecydowaliśmy się na pedałowanie na południe. Pierwsze testy nowej kurteczki z decathlonu (zakupionej wczoraj) są bardzo pozytywne. Od frontu nie przewiewa bo silny windstopper z membraną, zaś na plecach dobrze odprowadza ciepło i parę, co powoduje że nie poci się człowiek a kurtka nawet po dość znacznym wysiłku jest sucha na plecach.

Wyszło sporo kilometrów, ale nie bójcie się! Jutro będą kolejne - Holka ma wolne to pedałujemy! Nadrabia dziewczyna straty z zeszłego roku.




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Ach być, być magistrem... tak blisko a tak daleko.... || 35.75km

Środa, 7 listopada 2012 · Komcie(4)
Kategoria Na uczelnie
Po wczorajszym "brejku" powyprawkowym, dziś zdecydowaliśmy się jednak ruszyć z domu. Agnieszka ma tydzień wolnego i niepocieszona jest gdy przemijają dni bez jednego kilometra.

"ja muszę wyrównać zeszły rok!" po czym pogania mnie z łóżka wskazując sakwy i machając kluczami do domu.

Za oknem pięknie dżdży, a na szybach rozbijają się miniaturowe kropelki wody. Cóż, jedziemy! Nie ma co, praca MGR czeka u promotora na odbiór (ma ją przecież od 31 października), przy okazji mamy w planie zakup butów w decathlonie dla Agnieszki.

Do stolicy udajemy się jednak SKM, bo jazda w wietrze bocznym, który kładzie rower i w deszczyku jest mało przyjemna. Na uczelnie przeskakujemy z Dawnej Warszawy Koło, obecnie Warszawy Wschodniej aż na ulicę Banaha. Jedziemy chodnikami/chodniko-ścieżkami i innymi wymysłami. Jest zimno wieje i ogólnie przyjemność z jazdy waha się na granicy 20%.

Na uczelni znajduje promotora pukam po czym łapie za klamkę, nie słysząc odpowiedzi w przekonaniu, że i tak go nie ma. Ledwie uchylam drzwi a głos z głębi atakuje z całą stanowczością
"Nie wchodzić".
No więc czekam. Kilka minut później promotor dosłownie głowe z pokoju wychyla.
"O to pan, ale ja jeszcze nie przeczytałem tej pracy. Niech pan przyjdzie innego dnia"
"To ja przybędę w poniedziałek, tylko niech pan ja do tego czasu przeczyta, bo mamy już listopad"
"dobrze dobrze przeczytam..." mówi już prawie z za zamkniętych drzwi.
Rozkładam ręce i idę do Agnieszki, która czeka na mnie przed portiernią. Jedziemy do Decathlonu na Okęcie. Tam pusto! Na całym sklepie może z 10 osób się kręci. Nie ma dzieciaków, wrzasków i pętających się na rowerach i hulajnogach. O dziwo mimo końcówki sezonu nie ma mocno przerzedzonych półek, czego nie można powiedzieć do decathlonie w Markach.

Chodzimy patrzymy przebieramy, i nagle Aga trafia na fajne kurtki przecenione z 179zł na 69,99. Bluzo-kurtka wykonana jest dość ciekawie. Cały przód ma z tkaniny wiatroodpornej takiej jak robią przednie części spodni zimowych kolarskich. Plecy, to oddychający materiał taki z jakiego robią zwykłe jesienne kolarskie portki.

Jak to zwykle bywa ze skelpu wychodzimy nie z butami a z kilkoma innymi rzeczami:)
"Teraz będziesz miał co testować" śmieje się Agnieszka.

Wracamy rowerami do Pola Mokotowskiego, skąd metrem przenosimy się na Młociny i dalej już rowerami. Pogoda się ogarnia, i przede wszystkim nie pada. Po trasie zaczepiamy o Lidla i robimy zakupy, bo w domu po wyprawce lodówka świeci pustkami.


&playnext=1&list=PLLMekzMV9Z0NQVM8Hhl6nXOvEc7ZuNquf&feature=results_main

Piosenka dla osób lubiących musicale. Polecam przesłuchać do końcal. Jeden koleś a taki zakres głosu! Uwielbiam takie nuty!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Testy sprzętu - nowa stronka || 0.00km

Wtorek, 6 listopada 2012 · Komcie(2)
Dziś rusza, moja dodatkowa stronka dotycząca testów sprzętu. Odnośnik do niej znajdziecie u szczytu strony tuz pod bannerem.
Zapraszam wszystkich do pisania i komentowania oraz zgłaszania swoich uwag, być może wasze spojrzenie na jakis produkt jest inna, może akurat moje użytkowanie nie do końca wyczerpalo zakres badań jakich oczekujecie od opini? Piszcie!
Postaram się rzetelnie podejść do waszych rad.



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wyprawka dzień 4 || 91.00km

Poniedziałek, 5 listopada 2012 · Komcie(0)
Kategoria Wyprawa
Gniezno!

Wyjechaliśmy o 8:00. Wiatr nam sprzyjał więć około 23-25km/h jechaliśmy aż do samego Gniezna. Kilka zdjęć katedry i pomknęliśmy na Witkowo. Tam zdecydowaliśmy się odbić jeszcze na Powidz i dopiero wtedy odbiliśmy na Słupcę.

Punktem programu stały się betonowe płyty wiodące od Powidza prawie do samej Słupcy, oraz lądujący tuz nad naszymi głowami wielki 4 silnikowy transportowy samolot wojskowy. Obstawiam, że był to Hercules!

Ścieżka schodzenia do lądowania przebiegała w poprzek drogi z Powidza i wielki orzeł przefrunął jakieś 30-40m nad naszymi głowami schodząc z nad drzew i robiąc piekielny hałas.

Progresywna ilość kilometrów zaskakuje. Zaczęliśmy od 46 a skończyliśmy na 91 Śmiałem się do Agnieszki, że gdybyśmy jeszcze kilka dni stacjonowali poza domem zaczęlibyśmy jak Transatlantyk śmigać po 200 wzwyż;)


Zdjęcia

Trasa całej wyprawki:



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wyprawka dzień 3 || 73.00km

Niedziela, 4 listopada 2012 · Komcie(0)
Kategoria Wyprawa
Poznań zdobyliśmy z grupą poznańską. Dzięki uprzejmości lokalnie zamieszkujących tam forumowiczów udało nam się odwiedzić wszystkie zakątki, jakie tylko można (dziękujemy!!!).









Wracając z miasta, oczywiście się zgubiliśmy i dojechaliśmy nawet do Swarzędza.
Tego dnia nocowaliśmy na łóżku a nie na podłodze. Było prze-przyjemnie umyć się zjeść i odpocząć. Wielkie podziękowania dla Magfy, za udzielenie nam schronienia ten jeden dzień dłużej.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wyprawka dzień 2 || 65.00km

Sobota, 3 listopada 2012 · Komcie(0)
Kategoria Wyprawa
Była 7:03 gdy wstałem.

SMS do Cimana:

Jesteśmy na wyprawce do poniedziałku.
Właśnie wstajemy a dookoła tłum chrapie.



Organizm cały czas pracuje na starym zegarze. Ludzie jeszcze spali. Na dole nie byłem jako pierwszy. Herbata pierwsze senne rozmowy, potem zeszła Agnieszka lud się budził ze snu wyprawkowego. Pierwsze sprawozdania donoszą, że kierowniczka dotarła po północy, zaś ekipa wykruszyła się do końca z dyskusji, około 4 nad ranem.

Wyjechaliśmy na trasę, po meczu piłki nożnej, małym etapie wspinaczkowym w moim wykonaniu i po zjedzeniu śniadania przez kierownictwo.
Jazda do promu – terenowa, od promu różna. Troszkę nie mogliśmy się zgrać, nie było (był) prowadzący, ale każdy czekał na Magfę i w sumie kończyło się na tym, abyśmy sami decydowali jak jedziemy. Wreszcie poprowadziła nas Marysia we współudziale z Magfą.



Jazda typowp tranzytowa, szybka, dynamiczna ale momentami grupowa. Troszkę jak na etapowym wyścigu sakwiarskim. Tworzyły się grupki, były dyskusje, były – „siku-stopy”, więc osoby przemieszczały się w peletonie, co dawało okazje z każdym zamienić kilka słów.



Do noclegu nr 2 docieramy o 16:30. Zakupy w sklepie i… kolejka do łazienki. 25 osób w domu jednorodzinnym z dwoma łazienkami i 3 dzieci i kotem! Było zabawnie. Na dole i górze trwały zapisy kolejkowe i ustalenia kto za kim będzie się mył. Trzeba było uważać, również na miejsce do spania. Im wcześniej rozpakowałeś śpiwór tym lepsza miejscówka się natrafiła. Olo i Magda zarezerwowali łóżko, reszta na piętrze spała na podłodze. Na dole tez po kątach ludziska kimali. Marysia i wilcze stado nawet zabunkrowali się w przedsionku zaraz za wejściem

Po slajdowisku też w granicach 24 udaliśmy się na spoczynek.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wyprawka dzień 1 || 46.00km

Piątek, 2 listopada 2012 · Komcie(0)
Kategoria Wyprawa
Dzień 1.

Wylądowaliśmy w Koninie. Pociąg skutecznie i bezpiecznie dowiózł nas tam około 13ej. Konin opuszczamy wielkim mostem nad doliną Warty. Agnieszka zdecydowała, że pojedziemy południowym brzegiem tej rzeki i zdecydowaliśmy się na trasę przez mniejsze miejscowości.

Niestety okazało się, że droga choć nie ma statusu ani wojewódzkiej, ani krajowej jest oblegana przez tabuny aut. W małych wiejskich ciasnych zakrętach mija nas cała masa samochodów. Kolejne kilometry to coraz większa frustracja. Wiatr w twarz, a za plecami tylko ziu… ziu… ziu… wreszcie za miejscowością Rzgów odbijamy na prawo i ruch się zmniejsza.


Tam, na trasie spotykamy Mikiego, który gania po okolicy łapiąc gminy i gminiska! Wspólnie udajemy się do Zagórowa gdzie idziemy na przed-wyprawkowe zakupy.

W chatce spotykamy już pierwszych wyprawkowiczów i ogarniamy miejsce noclegowe. Jest chłodno, przez ostatnie wahania temperatur w domku jest zimniej niż na zewnątrz. Szybko jednak ogień w kominku sprawia, że pomieszczenie wypełnia przyjemne ciepło. Gorąca atmosfera jest z nami odkąd na stole pojawia się piwo

Dyskusje, dysputy, opowieści śmiechy, żarty i cała masa różnych poruszanych tematów sprawiają, że czasem trudno nadążyć. Razem z Agnieszką uciekamy jednak około 11 godziny na piętro i nie wiedzieć kiedy zapadamy w sen.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Zniczo-mania - Czyli rowerowanie w trzech odsłonach! || 75.07km

Środa, 31 października 2012 · Komcie(1)
Wycieczka przedwyprawkowa, pełna była kilometrów, załatwiania i pedałowania. Mozna ja niejako na 3 etapy podzielić i tak chyba ją opiszę, bo będzie mi łatwiej. Z góry przepraszam ortodoksyjnych BS-owiczów uważających, że łączenie wpisów to zło tak wielkiego kalibru, że już powinienem umierać w mękach:)

CZ 1.
Status: Zawieźć pracę MGR na uczelnie
Miałem jechać PKP(SKM) jednak tak się zbierałem, i tak leniłem, ze okazało się że pociąg ma być prawie za 1h i 9 minut po tym jak wyjdę z domu, więc pomyślałem, bez sensu jechać i czekać na peronie. Ruszę rowerem na zdobywanie Warszawy.
Pogoda była mizerna i poddałem się szybko a mianowicie już po przebrnięciu przez ścieżkę rowerową na moście północnym. Zamarznięty lód, puszczał soki i wynikło kilka problemów:
a) ślizgałem się jak cholera na slickach po ślisko-mokrym lodzie,
b) od rozpuszczonej wody nieodprowadzonej przez studzienki na ścieżce miałem mokre buty,
c)silny wiatr boczny na moście i szarówka nad głową do reszty mnie zdemotywowały.

Wskoczyłem więc żwawo do metra Młociny i wysiadłem na Polu mokotowskim. Oddałem pracę drzwiom (nie było promotora). Tak dokładnie, nie pomyliłem się! oddałem ją poprzez wsunięcie jej pod drzwi. To dość popularna metoda komunikacji na geologii za mojej tam bytności.
"jak mnie nie będzie pan wsunie pod drzwi" - zawsze się tak robiło. Po remoncie instytutu inżynierskiej geologii, trochę ciaśniej ościeżnica od spodu przylega, ale dałem radę!

Powrót do domu znów metrem i modlińską.

Cz 2
Status: Wiatr w plecy i zimny wieczór

Przepakowawszy się, i uzbrojony w 2 duże crosso (Aga miała 2 małe) udaliśmy sie rowerkami na północ. Po drodze mieliśmy do odwiedzenia cmentarz. Ech... czy tylko ja mam wrażenie, że to jeden wielki bazar? Cześć czci zmarłym OK, ale to święto dawno przestało przypominać czas skupienia. Dobrze, że duch chrześcijaństwa nie ginie w narodzie.

Walka o miejsce do parkowania, straganiarki sprzedające bukiecik kwiatków za 30zł a po negocjacji i za 20zł. Ludzie idący wprost na przeciw mnie ani myślący zejść na bok, bo przecież ulica przy cmentarzach nagle staje się chodnikiem i to ja mam ich omijać.
Nawet zatrzymany i nie poruszający się obiekt ludzki jest szturchany, popychany i pocierany przez mijających.

Dookoła piękna przestrzeń, miejsca na 10 ludzi ja stoję obok roweru i na uboczu aby nie tamować przejścia, ale oni zakręt ścinają jak Kubica że kurtką mnie ocierają i nawet ramieniem czasem. Bo tędy na parking idą. Czy naprawdę mnie nie widać, czy wyjść z cmentarza nie można nie obcierając się o mnie? A może chciał się przytulić jeden z drugim?

Po prostu w całym ferworze walki, w całym tym zniczo-maniackim pędzie, sami się nakręcamy, włącza nam się taki instynkt łowcy. Mamy misję, mamy cel brniemy do niego a niech ktoś stanie nam na drodze! Po chrześcijańsku rozpierd....

Po wizycie na grobie u dziadka, wreszcie w spokoju opuszczamy zatłoczoną nekropolię. Przeraża wiek ludzi jacy są wygrawerowani na grobach nowo powstałych. Marzeniem staje się dożycie do 80 lat. Średnio 55-60 takie liczby widnieją na nagrobkach.

Wiatr w plecy sprzyja pedałowaniu. Jest jeszcze widno, ale ruch na północ jest spory. Pedałujemy w skupieniu, ale kilku kierowców skutecznie przerywa naszą medytację. Szkoda słów...
Do celu docieramy po zmroku przy temperaturze 1,5 stopnia. Końcowy odcinek troszeczkę przechłodziło mnie więc 0.5 litrowy kubek herbaty z cytryną to coś czego mi trzeba!

Cz3.
Status: Pokażmy się publicznie

Był plan jakoby na cmentarz i msze cmentarna jechać rowerami. Jednak ogół przekonań starszych w naszym otoczeniu stłamsił pomysł takiego wystąpienia.
Za dużo ludzi, za dużo rodziny, za dużo oczu patrzących na nas i...

"jakbyście wyglądali tak na rowerowo!" No ale przecież na cmentarz idzie się 1szego nie na groby, ale zobaczyć kto przyszedł! Tu i ówdzie komentarze
"Zobacz Kryska z mężem, o ta to chyba to jego nowa żona..."
"nie no tej nie znam, tam kolo Kowalskiego (grób Kowalskiego) stoją, to musi być Boryna, jego matka - ale się zestarzała!....
"

Cmentarna rewia mody: W tym sezonie królowały jesionki i kozaki na obcasie. Na futra nie pozwoliła pogoda.
Na cmentarzu ponad 200 ludzi, każdy koło grobów się krząta, ksiądz z megafonów i głośników czyta kilkaset nazwisk, ciurkiem lecąc jak z karabinu, aby każdy kto jest na cmentarzu mógł usłyszeć, że to za niego się modlą! Gwarno ludzie gadają, a ksiądz to tło. Potem msza, zero zmian, ludzie chodza czasem ktoś odwazny odmawia "ojcze nas" razem z kapłanem.
Nagle lud pada na kolana - klękamy!
Zimna ziemia mokre liście... zapada cisza.
Komunia, robi sie zamieszanie, a przy grobach wrzawa, kto nie bierze ten wychodzi. I tak tłum idzie do księdza w drugi tłum ucieka z cmentarza "zaraz sie msza skończy" i te 150 aut trzeba będzie wyprowadzić z okolicznych pól, trawników i poboczy.



Ech święta wszystkich... świętych? Chwała tym co czczą zmarłych regularnie, a nie tylko na pokaz gdy wszyscy inni ich widzą.

Wyjazd zakończony obiadem i dojazdem do PKP w deszczu i bardzo silnym bocznym wietrze. Dmuchało wiało i nieomal przewracało. Jak na zakończenie moich zniżek studenckich to przejazd KM ze Studzianek miałem królewski, bo bez biletu;) Nie kwestia to była oszustwa, lecz konduktora. Widać było, że nie chce mu się takiej ilości ludzi pisać druczków, i chodził ile mógł kręcąc się po pociągu, że wysiadając w Legionowie byliśmy bogatsi o kilkanaście złotych. Aby nie gorszyć społeczności rowerowej - chęć zakupu zgłoszona została i wsiedliśmy pierwszymi drzwiami. Cóż prezent na 1 listopada zacny!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew