Księgowy | strona 328 | Księgowy

Wiszący deszcz i Internet Mobilny || 80.85km

Czwartek, 3 listopada 2011 · Komcie(0)
Kategoria Na uczelnie
Wyprawa na uczelnie na badania rano była trudna. Mgła zasnuwała ulicę, mimo tak póxnych godzin porannych. Wszak czas niedawno zmieniliśmy a ja jechałem o 9:30. To niesamowite jak jesień potrafi być różnorodna, raz słoneczna a raz tak przygnębiająca, że ledwo sie jedzie.

Dzis jechało mi sie jak po gęstej smole. Raz za zimno raz za ciepło. Raz za wolno bo robiło mi się zimno innym razem za szybko bo znów było mi gorąco. Więc zwalniałem aby zacząć parować jak imbryk do kawy.

Dookoła wszechobecna wilgoć zdająca się przenikać nawet najbardziej nieprzeniknione membrany kurtki. Deszcz jakby zapomniał czy ma spaść czy nie i zamarł w powietrzu nawet nie w postaci mgły a właśnie wiszącego deszczu.

Na uczelni okazało się że za mało piasku przygotowałem do badania i z 6 próbek mogę zbadać tylko 3, zonk! Jak coś się wali to na maxa. No więc badanie zajęło mi nieco mniej czasu niż planowałem. Liczyłem, że zanim wyjdę z uczelni będzie słońce plaża i palmy, ale z całego tego pakietu pofatygowało się zaledwie słońce.
Jadąc do domu jechałem już z wiatrem, jednak bez przekonania jakoś. Słuchanie kolejnego adudiobooka skutecznie utrudniały samochody.

Nie będę popularny jeśli powiem, że słuchałem tym razem audio wydania "Zmierzchu", bo facetom nie wypada słuchać takich książek. Jednak Anna Dereszowska, lektorka tej książki sprawiła, że ma niesamowity klimat! I może wam się to podoba czy nie - cholernie się wkręciłem w ten tytuł.

W Jabłonnie, szybkie jedzenie i kurs znów ma Brudno po antenę i modem do internetu mobilnego naszego. Jadąc znów w kierunku Stołecznej naszej ukochanej, zapadała noc. Zachód słońca był już nisko a zanim się znalazłem na Bródnie bylo już szaro.
Do tego pożyczyłem od kolegi jeszcze centrownicę, i wszystko to razem, pokazuje, że jestem gotowy do zaplatania koła;)

Wracanie po nocy było średnie. Jak przypomnę sobie nocne rowery w wakacje, nawet późnym wrześniem, to bylo bajkowo. Tego dnia wracając, znów natrafiłem na mgłę. Przed jabłonną wyszła z nad łąk tak intensywnie, że miało się wrażenie jakby gdzieś się paliło i dym rozchodzi się dookoła. Samochody światłami dawały długi snop światła, omiatając przede mną bezkresną ciemność.

Jak na złość lampka przednia i tylna, postanowiła przejść w tryb "uśpienia" właśnie wtedy.
Ostatnie kilkaset metrów jechałem 15km/h bo nie wiele było widać.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Na uczelnie + po obrą(ę)czkę || 58.63km

Środa, 2 listopada 2011 · Komcie(2)
Kategoria Na uczelnie
Na uczelnie znów pognałem. tym razem wyjątkowo było mi źle. No wszystko było złe. Rower jechał jakoś źle, samochody szumiały za głośno i audiobooka nie szło słuchać. Pogoda była o poranku mglista i zimnista - ŹLE!

I tak dojechałem na uczelnie i znów okazało się że swojego badania zagęszczenia nie mogę wykonać, bez wykonania innego badania, com go nie wykonał, a aby go wykonać należy w terenie wykopać 20 głębokich dołów czego uczynić w trybie NATYCHMIASTOWYM nie mogłem.

Jak więc widać zajebiście - tłukłem się bez sensu na wydział. Czego się jednak nie robi dla nauki. Próbki do badań wykonałem i jutro je dokończę. Najwyżej opracowanie danych poczeka dłużej... Bo 20 dołów to nie w kij dmuchał!!!

I tak oto ja wracam do domu. Z wiatrem w dupie i z dołem. Dół był niewielki, przemieszany z lekuchnym wkurwem podszyty co najmniej maluśką nutką frustracji. Bo ponadto, ponad te doły jedne, nie dzwonili jeszcze w pracy, o którąż się ubiegał JA! I niby na rozmowie byłem tak od zeszłego wtorku cisza taka, że sajlens normalnie!!!

Humor poprawiło mi kupienie sobie nowej obręczy. Jak nie ma nic to coś trzeba robić. Zajmę się zaplataniem koła.

Caluchny dzień przypieczętowała Mamusia, powiększając dół i rozpruwając wkurw na tyle szeroko, że jeszcze mnie trzęsie. No jeszcze nawet badan nie skończyłem, a loni już że ja do marca powinienem prace MGR zdać!!! I mi trąbią w kółko o tym samym i pytania ślą codziennie, jakbym co najmniej w dzień 20 dołów mógł wykopać czy jak.

Telewizje i seriale oglądać a nie sie moja magisterką interesować!!! To, że Plebania schodzi z TVP nie znaczy, że macie mnie tu pushingować przez telefon!!! To zakarawa kurde nawet o moobing!!!!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Haloween || 27.43km

Wtorek, 1 listopada 2011 · Komcie(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Wczorajszy nocny rower do znajomych na imprezę haloween. Spotkanie kameralne, przy piwku i przepysznych sałatkach Marysi.

Rowerek nocny i poranny następnego dnia;)

Dystans wpisuje z premedytacja razem. I proszę mi tu nie zarzucać łączenia wpisów. Mam nadzieje, że nikt mnie tu nie zlinczuje za te 14km:P


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Kampinoskie Harce || 93.90km

Niedziela, 30 października 2011 · Komcie(6)
Kategoria Pojeżdżawki
Dziś grupa Mazowicka – zebrała się po raz kolejny.

Grono nasze nie powiększa się nic a nic co troszkę mnie martwi, bo wiem, że jest nas więcej. Udział w wycieczce wzięli znów ci sami zaje-fajni rowerzyści, wzmocnieni składem siostry cimana zwanej potocznie Gosią.

Najpierw ja i Aga w drodze na spotkanie próbowaliśmy przedostać się przez budowany most północny. Niestety mimo zaawansowanych świąt i niedzieli roboty trwały i nici z przesmyknięcia się przez Wisełkę tamtędy. Po nieudanej próbie podskoczyliśmy do następnego mostu Grota, gdzie najpierw spotykamy Gosie a potem po drugiej stronie Kubę.

Kierunek Łomianki. W sklepie nabywamy wstępne kalorie. Pączek i Bajaderka były wczorajsze, ale dało się zjeść. Zaraz po zakupach kierujemy się na Kampinos. Przez lokalne willowe dzielnice, pośród piesków burków i psów szczekających jak najęte, jedziemy do lasu. Omijamy tym razem kwaterę dowodzenia atomowego i jedziemy czarnym szlakiem do wsi Sieraków. Stamtąd o rzut rowerem do„Pociechy”. Nazwa wsi nijak nie ma się do brukowanej drogi z kocich łbów jakie napotykamy na trasie do Palmir.

Na odcinku brukowanym szybko odbijamy na czerwony szlak. Napotykamy tam znane nam z wielu innych wyjazdów górki wydmowe. Super singielek obok piaskowej drogi, wiedzie nas dynamicznie przez okoliczne pagórki. Jest szybko, dynamicznie i troszkę technicznie. Wąska śćieżka poprzecinana korzeniami wiedzie slalomem między drzewami. Gdybym tylko w zimówce miał jakikolwiek amortyzator.

Ja niestety nie dość, że bez amortyzatora to jeszcze na slickach jechałem po tych korzeniach i piaskach. Pocieszeniem było to, że inni też mieli slicki choć tu raczej im amortyzacji zazdrościłem najbardziej.

Z Kampinoskich szutrów wybywamy we wsi Wiersze. Tam już wiedzie nas gładki unijny asfalcik z pokracznie namalowaną po lewej ścieżka rowerową. Po prawej jej nie było, więc zdecydowaliśmy się jechać szosa normalnie. Kierowcy z naprzeciwka mogliby nas nie tylko nie widzieć na owym „szlaku rowerowym” a także mogli się nas nie spodziewać. Trzeba wam wiedzieć, że owa droga wiejska była wąska i kręta.

W Roztoce kawałek jedziemy główną drogą, ale szybko skręcamy na boczne i mniej uczęszczane, gdzie znów wioskami snujemy się rozmawiając i dywagując na wszelakie tematy. Nowe unijne asfalty rządzą w tych okolicach. Przez Małocice i Augustówek docieramy do Czosnowa, gdzie Kuba zalicza gminę Czosnów. Przez Nowy Dwór Mazowiecki lecimy tylko boczkiem. Tranzytem nieomal przecinamy odcinek do Rajszewa. Jedziemy boczna trasą, omijając w ten sposób znane skądinąd górki na trasie głównej do Jabłonny.

W Jabłonnie żegnamy Kubę, który mknie do Warszawy. My wracamy na pyszne leczo… Szkoda tylko, że po powrocie do domu dopiero zaczniemy je robić;P


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Jesienne nieplanowanie jest najlepsze || 95.00km

Sobota, 29 października 2011 · Komcie(1)
OD rana miał byc Kampinos. Jedno słowo kumpla i wyszło całkiem co innego. Kampinos przełożyliśmy na jutro a dziś zdecydowaliśmy się udać na kilka grobów. Nie lubie grobobrania, ale jeśli wiąże się z nim jakieś fajne kręcenia, to już jestem na TAK. Głodny większego dystansu podjąłem się i pojechaliśmy na trasę.

Zaczynamy do Nowego Dworu, gdzie spotykamy peleton tzw. Babki. Chłopaki nieźle doginają, to nie dla nas i odpuszczamy, zwłaszcza, że z sakwami i na rowerze mtb to ciężko im koła utrzymać.
Jedziemy tranzytem ze średnią grubo ponad 22km/h w Nowym Dworze przeskakujemy na Modlin i przez Miasto Modlin( nie twierdzę) jedziemy na Pomiechówek. Tam odwiedzamy kilka (dwa) groby i mkniemy na Cieksyn znów światełko i na obiadek do rodziców Agi. Jest rosołek z kaczki i jest kurczaczek. Najedzeni mkniemy dalej w kierunku Nasielska. Tu plan zakładał skrócenie przed miastem i udanie się szutrową droga na Chrcynno, jednak pomyliliśmy skręty i lądujemy na jakims zadupiu, gdzie droga we wsi jest jak droga po miedzy na polach…

Na trasie do Dębego znów tranzyt, a za górką w Dębe? Ha niespodzianka nowy asfalcik wylali, na tej dziurawej kosmatej trasie. Ma się jednak wrażenie, że ów asfalt potrzebuje poprawek technicznych bo z pod spodu widać miejscami poprzednika, jednak i tak jest o dwa nieba lepiej niż było przed „remontem”.

Ogólne moje spostrzeżenia to takie, że na Tokaido na Slickach jedzie sie MALINOWO!!! Nie buczą, nie szumią i wogle noga mi dziś podawała. Niedługo pewnie spadnie śnieg i wrócić trzeba będzie do kombinacji białych kapciuszków, jednak póki można cieszę sie ze slików;)

Edit;
Accent stoi w ruinie, koła na na kapciu, tylna obręcz rozwalona czeka na remont na wiosnę... Dostanie nowy amorek powietrzny i śliczną nowa obręcz tylną;) Obecnie musi oddać mnie w ręce Błekitnego groma;)


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew