Księgowy | strona 336 | Księgowy

Badania w Laboratorium Geologi Inżynierskiej || 55.00km

Poniedziałek, 29 sierpnia 2011 · Komcie(2)
Kategoria Na uczelnie
WYjazd na uczlenie z pudełkiem piasku do badań. Najpierw prawie 1h czekałem na faceta, a potem przygotowałem próbki do badań w 30 minut. Poważyłem, wstawiłem do suszarki i wio do domu.

Wcześniej jednak olbrzymia porcja pierogów na wydziale Biologii. byłem głodny jak WILK!!!


Powrót już na pusto z wiatrem bocznym...

test nowego chwytu na kierownicy:




Nuda i kiszka z olejem... ale jechało się przyjemnie


I tak minął dzień pierwszy badań:D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Przełajowy cyklokros!!! || 53.36km

Sobota, 27 sierpnia 2011 · Komcie(2)
Kategoria Pojeżdżawki
Jesień jak wspomniałem, robi zakusy na nsze rowerowe szlaki a mimo, że pogoda jeszcze czasem błyśnie słonkiem, trzeba wolno mieć w poważaniu kolejna porę roku i to tej owej pory sie przygotować. Zakupy w decathlonie były więc potrzebne;D

Wybraliśmy się do sklepu rowerami, bo to jeden z niewielu wielko-halowych marketów gdzie wpuszczą nas na legalu. Drogę wybraliśmy przedziwną, i totalnie odmienną niż te którymi zawsze docieramy na miejsce. Najpierw przez las do torów w Choszczówce, potem przez Białołęki kawałek na Bródno i na wysokości trasy Toruńskiej podażaliśmy wzdłuż drogi. Wszystko rozkopane wszystko dziura! Wszytko mnogo dziura i mnogo błoto... do tego wszelkie osoby bywały bez posiadania wiedzy jak owa dziura minąć!

I tak tułalismy sie przez wykopy i doły aż wreszcie przez Ulice "Skarbka z Gór" przebiliśmy się do Wiaduktu koło CH Targówek i dalej już do sklepu prawą storną drogi. Oczywiście decathlon - jak pewnie słusznie chcecie mi zwrócić uwagę - jest po lewej stronie. Cóż, czekało nas więc dźwiganie rowerów na schody i znów wiaduktem na drugą stronę. Przy samym decathlonie Aga wpadła butem w ruchome "błoto-piaski" i umazała swój laczek cudnie;)
Nie wspominam już jak umazane były opony rowerków zanim weszliśmy na zakupy:D

Ochroniarz jednak był spoko. Nie kazał nam tym razem chować sakw do szafek: "Jak nic nie będzie pipczało jak będziecie wychodzić to mi to wystarczy". Okleił rowery i rozpoczęły się zakupy;)

Kurtka narciarska na zimę, na rower dla Agi, dla mnie spodenki z wkładką + rogi(będzie coś a`la lemondka)... a do tego Karimata dla Agnieszki.

Całość zakupów zajęła nam 3h. Nie obeszło się jednak, jak to bywa u nas, bez parówek i hot dogów i lodów z Ikei:)
Więc znów przez wiadukt i na jedzenie. Wreszcie po prawie 5h ruszyliśmy do moich rodziców. Przejazd z wiatrem odbywał się dość sprawnie, choć brak jakiegokolwiek powiewu oportunistycznego w twarz, dawał wrażenie że jedzie się w upale niemiłosiernym.

Wiem, tak źle tak nie dobrze...:]

Obiad + składanie mebli rodzicom i dłuugie gadanie. Wracamy do domu już po ciemku... Jest duszno parno i w sumie przyjemny wieczór...


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Warszawskie Jeziora || 37.08km

Piątek, 26 sierpnia 2011 · Komcie(2)
Kategoria Pojeżdżawki
Dziś wybrałem się rowerem na wycieczkę po mieście stołecznym. Nie przekroczyłem Wisły, ale pojechałem sobie modlińską do Grota a potem przez Śliwkowerejony prasko-bródnowsko-białołęckie aż do domu;)

Temat przewodni kałuże;)






płynie woda płynie po chodnikowej krainie;D



i na koniec mój idol:



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

z piwem, z polisami, w słońcu deszczu i słocie... || 14.00km

Czwartek, 25 sierpnia 2011 · Komcie(1)
Standardowo do Agi z Pełną sakwą piwa na ognisko, miało byc pięknie zapowiadali upały + burze. Upałów nie było, była za to parówka. Jak ja to kocham... jedziesz nie ma słońca, wilgotność 85% i ci po dupie płynie Niagara a na liczniku 19km/h;/

Pogoda szklarniowa, duszno parno...

Kilka kursów z polisami do podpisu z słoikami miodku i do Rosmanna na zakupy. A wieczorem miało być ognisko i kiełbaski i... dupa jak nie przypierdolił deszcz... i zrezygnowaliśmy z ogniska bo 13km w deszczu i potem siedzenie w domu jakoś nas z Agą odmotywowało z imprezy.

Wieczorne oglądanie Smefrów 3D + Piwko + Nocne Błyski i Deszczopryski!!!

Idzie jesień jebana!!!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

No naprawdę nie mogię!!! || 12.00km

Środa, 24 sierpnia 2011 · Komcie(0)
To, ze pracowałem dziś u rodziców przy meblowaniu mieszkania po remoncie to nic. To, że zajęło mi to cały dzień i że przy okazji pomagałem w pisaniu CV i robieniu 10kg ogórków na zimę, TO NIC... To, że burza była zlało i znów nie było słońca to nic...

Jednak z tego wszystkiego nic siadłem dziś sobie na siodełko z moją ukochaną i po smacznej obiado-kolacji u rodziców wracaliśmy nocą już do domu. Wiecie co mnie tknęło? Że idzie jesień, ha ona nie idzie ona mówiąc potocznie nakur*ia. Żeby jeszcze uona tam jakoś szła z gracją, a patrzaj ci ta cala jesień ładuje środkiem i pod prąd i ostentacyjnie zaczyna przywalać mi z dyńki!

No na ulicy mroki, wszędzie mnogo mroku. Posiadam pewne wiadomości jako te mroki rozjaśniać jednakowoż ta jesień zaciemnia mroki. Dawno nie raziła mnie tylna lampka rowerowa... Byłem w szoku. A jaki mnie szok napotkał gdym na zegar spozierał? Rozumiem, czemu rower czasem nagina czasoprzestrzeń, ale żeby "o tej porze było ciemno???".

Z jednje stronicy, bierze mnie lekuchny żal, przygnębienie, bo siem nie nacieszyłem latem. Tak wiem, była wyprawa były upały itd, ale wróciłem w lipcu a potem 3 tyg lało na zmianę z deszczem a kilka dni padało normalnie. Świeciło to tylko mokre dupsko na siodełku w blasku błyskawic. Tak oto słońca tom się nie naoglądał w lipcu.
Sierpień troszkę się ogarnął, ale trzeba było nadrabiać zaległości nie tylko rowerowe z lipca i też przeleciał nie wiedzieć kiedy. W miesiąc nie zorbie dystansu z dwóch miesięcy. Wtem niebawem nastawać już chce wrzesień...

No ludzie czy wam się do tej szkoły tak spieszy? Nie można z tym wrześniem poczekać? Pani Jesień weź się no, nie bądź PIPA!!!

Z drugiej zaś strony, gdzieś pośród odmętów mej rowerowej próżności, z dala od obecności szarych komórek, splotów i sprzeżeń. Kusi znów biały śnieg pod kołami lekkie przymrozki. Kuszą spojrzenia zdziwionych ludzi na przystankach na modlińskiej, którzy będą wpatrywać się w pędzące JA i w głowach szukać pogardliwych słów MNIE opisujących. Kusi to, że znów poczuje się członkiem wyobcowanej i elitarnej grupy "jesienio-cyklistów" aby w listopadzie awansować do Półbogów "Zimo-cyklistów" których będzie niewielu na drogach. Kuszą puste ścieżki rowerowe bez Dziuń i Futerek bez lachonów z muzą z komórki.. Gdzieś nawet z sympatią wspomina sie te jesienne szelesty liści pod kołami i panie w kozakach na ulicach...


Wkurw mnie natenczas jednak zgarnia bom się jeszcze w całej swej mentalności nie ustawił na te zmiany i dogłębnie mnie to TYKA. Ta zaglądająca jesień... I zanim będę się jarał jak dziecko z nowej aury, zanim wypierd*le się na liściach bo zapomne że są śliskie, zanim zatrzyma mnie patrol i zwróci mi uwagę że nie mam lampki z tyłu(mimo że ja mam a nie właczylem bo dopiero bylo lato). Zanim znów będe kombinował jak rozmrozić rower po wycieczce... ZANIM TO NADEJDZIE!!!Chciałbym poczuć jeszcze trochę tych pieprzonych wybrakowanych jak chiński rower MTB w Lidlu , Wakacjii!!!! Takich ciepłych fajnych i rowerowych z sakwami szuterkiem i opalaniem się...


AMEN! - Tak mi dopomóż buk i jesion i wszyscy Wcięci!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Ulewa... || 12.00km

Poniedziałek, 22 sierpnia 2011 · Komcie(0)
Cały dzień piękne słońce świeciło. Zdążyłem nawiercić sporo dziur na terenie swojej pracy magisterskiej a popołudniu najpierw przeszła jedna chmurka, bokiem, a potem jak juz wybierałem sie po Age zaczęła iść następna.
Miałem nadzieje, że jak i ta pierwsza śmignie bokiem. Oszukała mnie pogoda bo z jednej strony bloku mam okna mieszkania a z drugiej mam wyjście z klatki. Wychodząc z klatki i grzebiąc chwile przy rowerze, widziałem piękne słonce i delikatne obłoczki a kiedy ruszyłem od razu trafiłem na wielka siną chmurę.

Najpierw tylko kropiło. Jechałem więc wolno, bo poprzednia "ulewa" także zapowiadała armagedon a chmura poszła boczkiem puszczając kilka kropel tylko. No więc jechałem wolno w nadziei, że i ta mnie oszczędzi.

Gdy byłem już kilometr od domu wiatr się zerwał i jak na złość granica chmur ruszyła w moim kierunku. W lesie zaczął sie monsun!!!
Lunęło z nieba jak z wiadra.
Kolejne kilka kilometrów jechałem w ulewie. Miałem kurtkę od deszczu ale to nie dawało nic. Było tak szaro, że z kapelusza ciekła mi stróżka deszczu. Nie widziałem nic a na ulicy w kilka minut zrobiła się wielka rzeka.

Na końcu drogi a może w 2/3 jest przejazd kolejowy. Oczywiście był zamknięty. Ominąłem samochody i stanąłem na chodniku. A z nieba lało! Już świecilo słońce, już była tęcza a z nieba LAŁO!!! Całe szczęście deszcz był ciepły i przyjemny jak woda w rzece.

Gdy przejazd sie otwierał wyszło słonce i zrobiło się 30 stopni... w ciągu kolejnego kilometra wyschłem i uparowałem sie w kurtce.

Powrót do domu - czyli ta sama trasa - byl juz w upalnym słońcu a kurtka byla na bagażniku...


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew