Nowy automat świecenia;) Bayer FULL

Środa, 12 października 2011 · Komentarze(0)
Wynalazłem nowa metodę, przełączania światła w lampce. Umocowana lampka do roweru została za pomoca starego mostku rowerowego (wtajemniczeni wiedzą jak) i dziś odkryłem, że "strzelanie" klamkami powoduje zmiane świecenia lampki;)

Robie klik - obiema klameczkami a lampka zmienia swiecenie na mryganie. Co ciekawe, nie ma na to wpływ drganie roweru. Czaaaseeem jak większy dołek to przełączy się, ale ogólnie świecenie lampki reaguje na "kliki" klamek. Nie mam pojęcia jak to działa, ale cholernie fajna sprawa. Nie muszę sięgać do przełącznika i jak jadę przez las - klik i świeci ciągle, wyjadę na ulicę - klik i mruga:D

Fajna sprawa:D

tylko śniegu brak...

Poniedziałek, 10 października 2011 · Komentarze(0)
Dziś po raz pierwszy jechałem w zimowych gaciach... do tego bluzka + bluza + kurtka od deszczu i wiecie co? Wcale sobie dupki nie zapociłem, co jest lekko przerażające... Idzie zimność zimność wszechzimna!!! A stąd do zimnośći zimowej już o rzut moherowym beretem...

Jajca panie i panowie - zima idzie:D

Niebawem znikną z ulic dziunie w kapciuszkach i lansery w bluzach nike`a z nie nasmarowanymi łańcuchami:D

Badanie Wilgotności Optymalnej - PROKTORRRRRRRR>>>

Czwartek, 6 października 2011 · Komentarze(4)
No i wreszcie udało się. Pojechałem. Czołg ważył sporo...
Dwie duże sakwy crosso wypełniało co następuje
3,5l pudełko x4 - po dwa na sakwie.

Zakładając średnią gęstość objętościową piasku jaki wiozłem na 1,7g/cm3 to daje nam po 1,7kg na każdy kilogram. Czyli w rezultacie daje nam 1,7* 14l = 23.8kg piasku

do tego wiozłem:
* 1l coli
* zapinkę - tzw cumę (2kg)
* ubrania
* zeszyt
* długopis
i index;P

I jechałem jeszcze ja: masa tak na oko 67kg

I powiem ja wam, że jechało się dość ciężko. Na modlińskiej woziło trochę tyłem, a nie mało było lawirowania bo to wiadomo, ulica dziurawa.... Na szuterku dobrze już rozgrzany leciałem 20km/h jednak zrezygnowałem z interwałowej jazdy pod mostami i po dotarciu do Gdańskiego jechałem, ulicą i chodnikiem aż do portu praskiego.

W Laboratorium postawiłem rowerek i zabrałem się do pracy. Cholernie lubię takie robótki laboratoryjne.





A oto i sam ON: Ser napierdalacz Proktorrrrrr.



Działa to mniej więcej tak:

Wsadza się piasek do cylindra o znanej objętości. Mamy mase cylinderka. Ciężarek na silniku napier... uderza i zagęszcza ów piasek. Co kolejne cykle dodajemy do piasku określone ilości wody w mililitrach i sprawdzamy kiedy Proktor zaczyna rzygać błotem. No bo najogólniej tak to wygląda;P Jak wody w szkielecie gruntowym jest za dużo, zagęszczanie staje się nieefektywne a woda wypiera piasek z określonej objętości. Maszyna chlapie bryzga, efekt jest taki jak skakanie po namokniętym piasku na plaży. Wynikiem jest to, że w tej samej objętości najpierw mamy coraz więcej masy piasku - element zagęszczania - aż tu nagle masa zaczyna spadać:P - wody staje się za dużo w gruncie.

Moment kiedy krzywa wzrostowa masy zaczyna się zaginać - to miejsce gdzie występuje wilgotność optymalna - taka ilość wody w gruncie, przy której zagęszcza się piasek najlepiej. (ten określony co go badamy)

Wiem, że to blog rowerowy - ale cholernie lubię lab i wam trochę poopowiadałem :D

Badanie dla jednej próbki trwało prawie 1,5h :D

Wyszedłem z uczelni o 16:19

Powrót był już nieomal na pusto, ale zabrałem pudełka aby mieć na kolejne próbki.

I tak oto kolejne ka em ki poleciały:D

Jutro badanie sondą dynamiczną, ale już w terenie;D

POŻAR

Środa, 5 października 2011 · Komentarze(0)
Plan był taki. POjechać do lasu po próbkę do badań i jechać do Wawy, ale rano z nad osiedla unosił się silny czarny dym. Po dojechaniu i pobraniu próbki z lasu wróciłem więc do miasta zobaczyć co się pali. Pożar objął 5000m halę Bistypu.






Zapaliły się pomieszczenia z rozpuszczalnikami i lakierami + magazyn. Legionowo wyło huczało, a ogień z dymem buchał po nawet 400m w niebo. Kilka fotek strzeliłem, i pojechałem do Agi do pracy. Potem, od sąsiada usłyszałem, że każą zamykac okna i że szkoły ewakuują. No to skoczyłem na piaski do rodziców zobacyzć, czy mają okna pozamykane. Dym w opisie strażaków miał charakter drażniący i wielce toksyczny.

cóż... z wyjazdu na uczelnie nici... Jednak dom i pies w domu od toksycznego dymu - uratowany:)

Hihoł w plecy i zimne uszy...

Niedziela, 2 października 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Na Zaborze
Powrót do domu... był plan odwiedzić yoshko na pkp, ale te 37km z pełnym bagażem na zimowym tokaido, troszkę odczuwam i chyba kolega będzie musiał w tej samotnośći pozostać:(

Sory yoshko - to był ciężki weekend pełen sortowania kartofli, pakowania i wazenia 15 i 30kg worków. W sumie ponad tonę kartofli przewaliłem rękami:D