na uczelnie - tylko co po co?

Środa, 20 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Na uczelnie
Miałem ja jechać dziś na uczelnie sobie aby w naszym zacnym ksero podrukować sobie mapki aby wreszcie mieć pretekst aby zacząć je robić. Los niemiły sprzysięzył sie przeciwko mnie poranne nieplanowane zakupy dla Agi brata spowodowały, że nie miałem juz nic na koncie. I kiedy przed uczlenią chciałem wybrać kasę okazało się, że niestety kiszka. Mam całe 1,50:P

Wróciłem więc do domu dla sportu nieco szybciej niż do stolicy. Na modlińskiej zawsze ciekawie:

A my zachodzimy w głowę czemu te drogi takie liche.

Po drodze zagarniam paczkę z poczty. Ło matko jaka kolejka! Jedna kasjerka tytko i zawieszający się komputer(czytaj nieumiejętność obsługi.. ) Gdy patrzyłem na to jak łona te klawisze wciska, to myślałem że za chwile to mnie zaatakuje ten pentium 95. Normanie jakby klawiatura miała gryźć w palce.
Wszystko to śmieszne i frywolne jak nie musisz stać w kolejce w dusznym ganku poczty w rajtach rowerowych, co chwila lukając za okno na piękne słonce... Kiedy już była moja kolej przyszła druga pani i zanim zdążyłem paczkę podpisać i dowodem potwierdzić osobistym, kolejka za mną znikła. I gdzie tu sprawiedliwość? grrrrr

Kurs numer dwa to transport robota kuchennego przez las i do Agnieszki a potem do jej ojca. Jadąc ul. Kwiatową (rowerową obwodnicą Legionowa) ludzie dziwnie się na mnie patrzyli... Ciekawe czemu:P



wyjazd słoneczno-gorący:D Bez nogawek i z bananem od ucha do ucha;D

Jabłonna - Dębe - Nasielsk - Chrcynno - Serock - Zegrze - DOM:D

Poniedziałek, 18 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Pojeżdżawki
Wyjazd z natury "bezpciowy". COś w stylu: zawieść, przewieść, przejechać się i tak byle tylko... Choć kupienie nowego siodełka żelowego zdaje się być tym "Czymś" co mnie pchnęło:)

Czy siodełko upaja swą miękkością? hmm okaże się za jakiś czas jak sie moje gnaciki przyswoją do nowej sofy:D

poprzednie jakoś mnie już uwierało... zresztą od początku swego bytu zdawało się być nadto usportowione. To tak jakby jeździć ferrari, niby fura fajna niby taka tam wypaśna a jednak 8h w głębokich kubełkowych siedzeniach jakoś do komfortu nie należy... Nie mam ferrari więc mogę się mylić, no ale mniej więcej o to w tym chodzi. A człowiek próżny jest i dąży do ideału:) Kto wie może nowe żel-siedzisko mnie do owego ideału przybliży?

No tak czy inaczej kręciłem sie to tu to tam po nowych raczej jeszcze nie znanych dobrze terenach "okołonasielskowych"

Jest jeszcze coś w moim napędzie co nie daje mi spokoju, coś tam nie gra i nie tyka jak trzeba. Ostatnio okazało się, że to spinka, ale mam wrażenie że to tym razem nie to. Lekarz Księgowy wyleczy wybada. A może z kilometrami samo się ułozy? Hmm zobaczymy, sezon się zaczyna będzie okazja aby się ułozyło:)

Jeszcze przede mną 6km do domu z moją Agnieszką a pod koniec tygodnia wyprawa;)