Księgowy | strona 200 | Księgowy

Do pracy 235 - sobota || 12.00km

Sobota, 21 lutego 2015 · Komcie(3)
Kategoria Do pracy!
Dziś sobota handlowa dla mnie była. Ostatnia sobota w tej firmie. Było co robić, ludzie czują wiosną i tłumnie przybywają do sklepu szturmując go jak szatańska zaraza. Sprzedałem w sumie chyba z 6 rowerów a jednocześnie, nalatałem się jak dziki. Najwięcej czasu zajęła mi rodzinka szukająca kasku dla młodzieńców 6 i 8 lat. Całe 45 minut wybierali z pośród 4 kasków... No i kiedy wydawało się, że już się zdecydowali:
- a weź jeszcze raz tamten załóż. On ten chyba lepszy, jak pan sądzi. Mi się chyba bardziej ten podoba. A weź jeszcze tamten włóż. 

Dzieciak zmieniał kaski jak rękawiczki. Kupili, zapłacili - wyszli. 
W czasie dnia po sklepie przechadzał się "B", podczas jednej z wolniejszych chwil zagadał tak niby sam do siebie niby do mnie.
- taki dobry sprzedawca odchodzi.  Kurcze szkoda, naprawdę szkoda. Masz już coś na oku w rowerówce? - nie bylo w tym grama ironii. po prostu dziś byłem w swoim żywiole. Ludzie, sprzedaż, klienci, rozmowy, negocjacje, zagadywanie do dzieci, zajmowanie się tłumem, szeregowanie kolejki. Czasem to dość karkołomne, bo 10 osób na raz coś od was chce. Zdarza się  wystawianie kilku paragonów na raz, bo kolejka rośnie. Wszystko głównie ja robiłem, mimo, że było nas kilka osób. Bez kozery powiem, że po prostu robiłem to najsprawniej z naszej trójcy. 

Wróciłem do swoich obowiązków uśmiechając się do siebie. Teraz facet zobaczył co stracił, a jeszcze kilka dni temu kazał mi myć kible. No cóż, - jak nie docenia się ludzi, to ludzie odchodzą.  Naprawdę teraz czuje się podbudowany tym odejściem. W sezonie, nie będzie lekko. Będzie kocioł, a sprzedawcy jednego mniej będzie. Mnie już tam nie będzie.

Nowa praca czeka. Niebawem zaczynam! 


Serwisowo. 

Shannon ma już nowy wiosenny napęd. Chyba taki zostanie już do końca - to jest do wiosny.



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 234 - Zeskrobując "D" z metalu. || 37.00km

Piątek, 20 lutego 2015 · Komcie(6)
Dzień długi, dzień ciekawy, dzień owocny. 

Rano
U
dało mi się wstać dość wcześnie. Była chyba 7:20, jak zjadałem ostatnie śniadania resztki. Postanowiłem, wybrać się na przejażdżkę, zanim jeszcze do roboty pojadę. Przejażdżka, to dużo powiedziane. Pokręciłem się po mieście, aby troszkę kilometrów złapać, no bo ile można jeździć tylko 5 km do roboty!

W pracy - bez energii.
Zamiotłem podłogę i umyłem ją. Później przyjechała dostawa opon, więc rozładowywałem ją z chłopakami. Kiedy opony były już na magazynie dopadł mnie kolega "nie-polska-jazyk" i zlecił mi zadanie na dworze. Miałem pracować przy samochodach firmowych. Otóż moim zadaniem było usunięcie niechcianych naklejek z busów. Jak wiadomo B z D już nie idzie w parze, więc trzeba było usunąć alfabet. Odklejałem też naklejki nieaktualnych sponsorów. Nie szło lekko. W ruch poszła opalarka i dopiero literki chciały odłazić.  Swoją drogą przypaliłem sobie palucha ta opalarką -auuuć. Na dworze było zimno to w kurtce pracowałem, ale mimo, że od opalarki gorąc, to w łapki chłodno. 

Kiedy już usunąłem naklejki. Kolega z zagranicy, podstawił mi kolejnego busa do pracy. tym razem miałem go odkurzać i poskładać mu siedzenia. Przyjedzie za jakiś czas jakaś kontrola z Włoch i będą ich tym busem wozić. No to odkrzacz w dłoń i odkurzamy samochód. Piasku w nim tyle, co na chodniku po zimie. Do tego mało ciśnienia w oponach. Dostałem więc pompkę ręczna (taką stacjonarną) i pompuj auto dla szatana;) Nie pytajcie czemu nie użyłem kompresora. Za dużo by gadać. W skrócie? Kolega z serwisu jest cokolwiek nieuprzejmy, gdy ja cokolwiek chce z serwisu wziąć do pracy - nawet tej zleconej. 
"po co mi tu włazisz, po co to bierzesz, nie masz u siebie na sklepie. Tylko przynieś spowrotem. Masz zakaz wstępu na serwis. Weź się za robotę a nie mi tu się plączesz... itd" Milutko nie? Niby wiem, że on żartuje/ironizuje, ale ma ciężkie poczucie humoru i jest z natury gderliwy. 

Pracę trwały z wolna, jednak dnia ubywało.
Nowa koleżanka.
Wczoraj nie miałem okazji wam opowiedzieć, ale zatrudniono nową osobę. Nazwijmy ją "Janina". Otóż Janina, pojawiła się w firmie dwa dni temu to jest w środę. Jest to rezolutna babeczka - chyba około 40 tki. Jest tak zielona w branży jak szczypiorek na wiosnę. Celem jej w firmie, jest utrzymywanie porządku. To znaczy, ma kobiecym okiem spoglądać na sklep. Poukładać ciuszki, i ogólnie nadzorować aby faceci nie bałaganili. W sumie pomysł dobry. Zmiękcza atmosferę i mam mega ubaw jak każdy wokół niej skacze, próbując wyjaśnić, jej czym się różni wentyl presta od shraddera. I ta koleżanka, pracowała już wcześniej w sklepie z butami naszego obecnego szefa. Tak szef miał kiedyś sklep z butami w Legionowie. Mój szef różnych prac się imał. 

Wracając do koleżanki. Dziś był chyba jej trzeci dzień pracy. Pięknie wysprzątane za biurkiem, ciuszki i łaszki, układa jak najęta. Typowe kobiece podejście do tematu wystroju sklepu, na które ja bym uwagi nie zwrócił. Np. czy taki wieszak i taki do siebie pasują. Wpadła też na pomysł, aby brudne koszulki rowerowe uprać w pralce. Żywiołowa osoba i miła...

Szybko się wdraża w firmie. Dziś na przykład już wydawała mi polecenia. Oczywiście "A" już się z nią zaznajomił i próbuje mnie zdyskredytować w jej oczach. Docinki, typu: "on tego nie wie" lub "musisz mu powiedzieć dwa razy". Żałosne. No więc Joanina wczuła się w role i rzecze w te słowa:
"Adaś, weź mopa i przeleć tam przy wejściu bo chyba rano słabo się przyłożyłeś" - Kolejna osoba do rządzenia. Rozwój szczebli władzy mnie zaskakuje - prawie jak w rządzie;) 

Po pracy
Wyrwałem się wcześniej, bo miałem podjechać pogadać w jednym sklepie. Była to rozmowa o pracę. Chyba wypadła pomyślnie. Jak dobrze pójdzie zacznę tam pracować od razu po zakończeniu pracy tu. Warunki finansowe, w sumie są ok. Sklepik nie wielki, rowerowy, klient tylko ten najtańszy bez buffoniastych kolarzyków. Serwis. No i umowa o pracę. Co jeszcze? Trzynaście i pół kilometra do pracy:) Czyli codzienne pedałowanie będzie nieco dłuższe. 

Ech zmiany... oby było ok!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 233 - Lekko || 5.00km

Czwartek, 19 lutego 2015 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Kurczaczek, muszę się wziąć za siebie. Ciągle tylko 5km, i 5km... samo sie nie pojedzie, trzeba zrobić coś z tym ciężkim tyłkiem i ruszyć w trasę. Mam nadzieje, że jak sprawy pracowe wyprostuje, to pogoda będzie łaskawa i uda mi się na szosę wyskoczyć. Będę miał spraw parę do załatwienia w Stolicy, to i kilometrów przybędzie. 

Mam kilka prac na oku, tylko pytanie, czy te pracy maja na oku mnie. 

Dziś w firmie - spokojnie, nadzwyczaj spokojnie. Troszkę zmęczony jestem już tą atmosferą i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że zmiana miejsca dobrze mi zrobi. 

Zamówiliście pogodę? Księgowy wraca na szlaki:D


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 232 - Latając na miotle... || 5.00km

Środa, 18 lutego 2015 · Komcie(9)
Kategoria Do pracy!
Dziś dzień zaczął sie od zwariowanego snu. Miałem jakiś psychodeliczny obraz w głowie, dusiłem jakiegoś wściekłego psa, który ciągle zył i nie chciał umrzeć. Efekt był taki, że obudziłem się taki niewyspany, że drzemałem aż do 9:10. Tego dnia miałem na dziesiątą, więc spokojnie zdążyłem, ale z drzemki wyskoczyłem jak poparzony. 

W pracy, od rana miałem co robić. Najpierw sobie pozamiatałem, później umyłem podłogę i zająłem się codziennymi sprawami. Klientów było kilku w ciągu dnia, natomiast hitem dnia była reakcja szefa na moje wypowiedzenie. 
Stałem wtedy z pewnym panem i pomagałem mu rower wybrać. Podszedł do nas "B" i mówi:
- słyszałem, że nie chcesz już u nas pracować...
- tak zgadza się. - Trochę głupio mi było tak rozmawiać bo klienta miałem, ale pan był zajęty przymierzaniem się do rowerów. 
- no, ale w jakiej ty sytuacji stawiasz firmę człowieku, przezimowaliśmy cię na cieplutkiej posadce, a teraz przed sezonem się na nas wypinasz?
- eee mam taką możliwość i prawo, więc korzystam z niego. Składam wypowiedzenie z zachowaniem okresu wypowiedzenia... - głupio mi strasznie tak dyskutować, bo w sumie rozmowa jest nie w cztery, a  w sześć oczu. 
- taaaa... a ile masz tego okresu wypowiedzenia?
- dwa tygodnie....
- ok.... dobra to dziś zapierd.... wszystkie kible na błysk. - po czym odszedł. 

Pan od rowerów generalnie nie nawiązywał w dalszej rozmowie do dialogu z szefem, ale mi było tak cholernie wstyd, że czułem jak mi się uszy palą. Kurcze, nie było mi wstyd, że się zwalniam, tylko czułem taki jakiś wstyd, za szefa, że tak się zachował. To tak jak wstyd wam za jakiegoś kolegę z klasy co robi przy innych z siebie pajaca. Niby to nie wy pajacujecie, a wam głupio bo "on jest od was". Tu było podobnie.
Długo w ciągu dnia, nie mogłem sobie jakoś tego tekstu wytłumaczyć. W końcu jakoś sobie wmówiłem, że to już nie mój cyrk i nie moje małpy. Szkoda tej rozmowy na koniec, bo naprawdę chciałem się rozstać w atmosferze przyjemnej. Partnerstwa i takiego zrozumienia, a przez resztę dnia, czułem jakbym popełnił zbrodnie przeciw ludzkości. 
Byłem lojalny wobec firmy przez prawie rok, zawsze staram się wypełniać obowiązki w pracy najlepiej jak umiem. Po prostu mam dość. Nie chcę urabiać sobie rąk po łokcie za marne pieniądze z przeczuciem, że ktoś to robi "dla mojego dobra" i "to przecież nasze wspólnie zarobione pieniądze". 

Tego dnia w firmie pojawiła się nowa osoba. Podejrzewam, że to jakaś znajoma, znajomej znajomego. Ogólnie bardzo miła dziewczyna. Jej zadanie w firmie? Pilnować porządku. To znaczy, nie będzie sprzątaczką, będzie pilnowała, aby faceci nie robili bałaganu. Będzie kobiecym okiem spoglądać na sklep, czasem pogoni nas do wycierania kurzów, czasem podpowie że trzeba posprzątać. W sumie to nie wiem jak doprecyzować jej zadania w firmie. Najbardziej frapujące jest to, że dziewczyna nie ma zielonego pojęcia o branży, nie zna podstawowych pojęć, a będzie docelowo pracować na sklepie. "Ma się wdrożyć". Dziś przeszła szybki kurs obsługi kasy fiskalnej, systemu i tego czym się różni jaka dętka od jakiej. Efekt? Pewnie nie wiele zrozumiała, bo była zaskoczona, że dętki różnią się tak bardzo od siebie. 

Dzień minął generalnie w spokoju. Razem z nowa koleżanką sprzątaliśmy do końca dnia na kasie, wywalaliśmy jakieś niepotrzebne rzeczy i miło gawędziliśmy. Próbowałem jej troszkę nakreślić obraz tego co jest co, ale po trzydziestym pytaniu "a co to jest?" ( wskazując na licznik, zacisk do koła, mostek, rogi, koszyki na bidon itd...) zrezygnowałem z nauki:D



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 231 - Całe dziewięć godzin || 5.00km

Wtorek, 17 lutego 2015 · Komcie(2)
Dziś w pracy i przez najbliższe tyrzy dni, nie będzie "A", cóż płakać nie zamierzam, tylko kłopot jest bo muszę pracować po 9 godzin dziennie. Cóż, w sezonie to normalka, więc trzy dni teraz, to w sumie można powiedzieć przymiarka do sezonu.
Co do sezonu, hmm szukam pracy nowej. Pewnie jeszcze w tym sezonie będę pracował gdzie indziej. Sprawa jest w toku, więc w połowie przyszłego miesiąca pożegnam się z firmą.

Dzień mija spokojnie, szefów nie ma a kolega słabo-polska-jazyk pojechał gdzieś bo go wysłali. Znając jego umiejętność załatwiania czegokolwiek do końca dnia nie będzie go w firmie. Ostatnio zakupy w obi zajęły mu prawie trzy godziny, a pojechał kupić wiertarkę i jakieś kołki.

Dzień mija mi więc spokojnie, jestem też dużo bardziej pozytywnie nastawiony, po decyzji o zmianie pracy.
Czy żałuje? Hmm w sumie przyzwyczaiłem się do ludzi ale nie wszystkich. Jednak atmosfera sprawia, że moje uczucia żalu są przytłumione. Napewno sporo doświadczenia zdobyłem i sporo satysfakcji miałem z pracy z klientami. Mam nadzieje, że druga praca będzie w podobnej branży bo polubiłem to co robię.



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Do pracy 230 - pretensje za zdrowie. || 5.00km

Poniedziałek, 16 lutego 2015 · Komcie(9)
Kategoria Do pracy!
W pracy po chorobie. Wielkie pretensje, że poszedłem na zwolnienie, bo przecież taka choroba to 5 dni nie leczona, a tydzień leczona. No i ogólnie, nie tak, bo ponoć nie było komu robić. No i "oczywiście ja" przyniosłem zarazę do firmy, a ta chorująca księgowa też na zwolnienie w końcu poszła. Oczywiście przeze mnie...
Z jednej strony nie powinienem iść, a z drugiej źle bo księgowa chora i szef nie w sosie. Dziś wielki "B" był tak burakowaty i niemiły, że czułem się jak szkodnik na jego drodze. Przyszedł do firmy to mu mówię: "dzień dobry", cisza... przeszedł. Pomyślałem, że może nie usłyszał czy coś - trudno, innym tam razem jak go drugi raz widziałem, pomyślałem, że dobrze będzie się jednak przywitać. Podaje mu rękę i mówie "Dzień dobry panie Darku". I wiecie co? Zlał mnie... ani ręki nie podał ani nie odpowiedział. Minął mnie jakby mnie nie widział. Poczułem się strasznie głupio i nieswojo.

W pracy miałem na dziewiątą, więc rozebrałem się przebrałem w ciuchy i zrobiłem to co swoje. Zamiotłem i umyłem podłogę. Włączyłem światła i zająłem się jakimiś codziennymi sprawami.
Dziś "A" miał na jedenastą przyszedł przed dziesiątą. Ten to kocha pracę. Oczywiście od razu z telefonem przy uchu i zajęty jak nie wiem co. I coś tam robię, a on pyta się mnie:
- umyłeś podłogę?
- tak umyłem.
- czemu kłamiesz?
- o co ci biega człowieku - czemu miałbym kłamać.
- bo nie umyłeś...

I weź tu się z takim dogadaj. Poszło kilka wiązanek i kazałem mu mniej więcej się ode mnie "odkokosić" i jak nie wierzy niech sam weźmie mopa i lata. Ja mu selfie z ścierką nie będę robił.
I już mi chłoapk dzień zepsuł. A wydawało mi się , że po zwolnieniu nie jest w stanie mnie zdenerwować. Ha mało tego. "A" wymyślił sobie, że w soboty będziemy teraz do piętnastej pracować.

- teraz twoja pracująca sobota wiesz o tym?
- nom.
- Wiesz, że teraz do piętnastej pracujemy?
- w soboty? A czemu, kto tak ustalił?
- My z "D" stwierdziliśmy po ostatniej sobocie, że tak będzie lepiej, bo duzo ludzi było.
- Ale chyba pójdzie za tym jakaś dodatkowa kasa w pansji? Czy tak po prostu mamy dymać godzinę dłużej?
- No przecież prowizję masz od utargu.
- No ale idąc tym tokiem myślenia powinniśmy w sobotę do 19ej pracować.


Idę na serwis i pytam chłopaków czy wiedzą coś o nowych zarządzeniach sobotnich. Nikt nic nie wie. "A" sobie ustalił z szefem, że w soboty będziemy do piętnastej pracować. No ręce opadają. Sezon zapowiada się tak:
Od poniedziałku do piątku od 10-19 i w soboty od 10-15. W Każdą sobotę!!! No zlitujcie się ludzie, ja w tym sezonie po czterech sobotach w tygodniu nie widziałem na oczy a tu jeszcze do piętnastej mamy robić? Mieli zatrudniać nowe osoby, nie zatrudniają, mieli rewolucje robić, miał być podział obowiązków. Wszystko miało być a co jest? Jest bałagan, ciągle nowe pomysły szefa, cala masa rowerów na sklepie i zasada - róbcie aż wam ręce w dupę wejdą.

Jutro pójdę pogadać z "B", nie uśmiecha mi się za marną 1200 podstawy tyle tyrać...Ile ja tej prowizji zarobię... proszę was.

Faktem jest, że ludzie poczuli ostatnio wiosnę, coraz więcej sprzedajemy, ale podejrzewam, że zima jeszcze ostatniego słowa nie powiedziała i dowali śniegiem a przynajmniej zkiepści się pogoda. 
Kolega z zagranicy (ten co to po polsku słabo) też dziś miał pomysły godne oscara. Wpadł na pomysł, abym okna mył, bo ładne słonce świeci. Patrzę na niego i pytam czy on serio. A on, że tak bo brudne. 
- Jest około zera stopni, a ja dopiero po zwolnieniu wróciłem. Umyje te okna, skoro już trzeba, ale powiedzmy jak będzie z 10-15, a nie zero.
- Ale su brudne, cieba- myć.

W biurze mnie wygonili, bo pomysł otwierania okien i mycia ich też im się nie spodobał. Nie spodobał to stwierdzenie cokolwiek łagodne:
- poje&%#@ cię? Teraz chcesz okna myć w ten mróz?
- to nie mój pomysł...
- weź idź zajmij się inną robotą, a nie wydziwiasz.

No i mnie pogoniono jak zbitego psa. Jakby to był mój pomysł. 

- nu i umył ty? - Pyta zagraniczny, gdy spotyka mnie jakąś godzinę później.
- nie umył, bo za zimno, nie będę wietrzył całego biura.
- Cieba umyć, brudny su te okny....
- To idź sam do biura i pogadaj tam, wytłumacz im potrzebe mycia okien, a potem przyjdź po mnie jak już wszystko ustalisz.
- masz iść okny myć. Cieba umyć ładna pogoda. Słońce, dobre na mycie okien.


I znów do biura idę i mówię im, że się kolega zagraniczny uparł na mycie okien. Spławili mnie, powiedzieli mi żebym się nim nie przejmował. 

No dom wariatów! Jeden cię sprawdza, czy podłoge umyłeś a drugi cię gania do mycia okien. 

Aha no i jeszcze od pani usłyszałem dziś, że "gówniane te kolory tych rowerów są".

Dziękuje dobranoc!



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Trening czwarty || 17.00km

Niedziela, 15 lutego 2015 · Komcie(0)
Kategoria trenażer
Dłuższy niż ostatnio trening na rolce. Jazda była długa i ciężka. Niedziela była pochmurna, więc nie decydowałem się na wyjście na dwór. Siły traciłem więc stacjonarnie. 

Wiosno wiosno gdzie żeś ty?


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

W słoneczkowy dzień - szaleniec na torach. || 19.13km

Sobota, 14 lutego 2015 · Komcie(4)
Dziś pierwszy dzień naprawdę na rowerze, po tym jak zmogła mnie choroba. Nie uznajecie wszakże trenażera jako stuprocentowej wycieczki rowerowej. Ja jednak, mimo wszystko lubię i trenażer. Zwłaszcza zimą jak jest byle jaka pogoda. Dziś nie była byle jaka pogoda to i na rower sie wybraliśmy z Agą.

Pętelka przez Chotomów do Legionowa a potem ścieżką wzdłuż kolejowej. Zastanawia mnie, po co kolejny zakaz dla rowerów postawili na trasie z Jabłonny do Chotomowa. Tylko dlatego,  że koło CEKS zbudowali pseudo chodnik-o-ścieżkę? Taki kawał fajnego asfaltu, a tu zakazy same rowerowe. Zaraz za wiaduktem w Chotomowie jest kolejny. Mam nadzieje, że w sezonie nie będzie ich egzekwowała policja, bo to będzie skaranie boskie.  

Wróćmy do samej wycieczki. Jejku ile dziś zapachów czułem, ile wiosny wpadało przez mój nos. Czułem się jak pierwszych wycieczkach w marcu, kiedy to śnieg leży jeszcze gdzieś po lasach, a na ulicach już sucho i w miarę słonecznie. Nie mam dobrego roweru do jazdy, więc zabrałem z trenażera Shannon. Z tylnym kołem szosowym a przednim przełajowym, musiałem wyglądać troszkę dziwnie. Nic to. Ważne, że przejazd się udał. 
Końcówkę mieliśmy pod wiatr, i nawet szło się zmęczyć. 


Na kozłówce przejazd zamknięty. No to grzecznie stoimy. Tor w tym miejscu jest na ostrym łuku, a przejście dla pieszych zostawiono po wielu protestach. Co z tego, skoro ludzie nie zauważają zamkniętych szlabanów. Po jednej stronie stojąc, widać dobrze w obie strony cały łuk, można więc powiedzieć, jest bezpieczniej. Z drugiej idąc, nie widać nic. PKP zamontowało tam szlabany i czujkę jak jedzie pociąg. Niestety dziś pan nie chciał czekać. W sumie, nie tyle nie chciał, co wcale nie miał zamiaru nawet czekać. Przyszedł pod szlaban i po prostu przeszedł pod nim i do tego z rowerem. Po naszej stronie widać już pociąg. A pan idzie sobie( na zdjęciu pan idzie od Prawej do Lewej krawędzi) Pociąg jedzie z Prawej strony. W kierunku z którego zrobiono to zdjęcie wyżej - jest wygięty spory łuk. Pan nie widzi pociągu, mało tego nawet jak go w końcu zobaczy, nie jest w stanie szybko oszacować którym torem jedzie, bo łuk jest dość ostry. 

I tak dziś pan sobie idzie nieporadnie przez przejście. Trochę utyka, troszkę niestabilny jakiś i widzi pociąg. No to przyszpiesza kroku, aby iśc wprost pod pędzący skład. Całe szczęście udaje mu się zejść z ostatniego (najdalej w kadrze) toru przy akompaniamencie syreny PKP. 

I wiecie co? Jak pan już był w połowie Aga do niego:
"Niech pan sie pospieszy bo pociąg już jedzie"
"oj dobrze dobrze".....rzecze do niej w te slowa dysząc bo zauważa pociąg. Gdyby się potknął - a wyglądał na takiego co może sie potknąć - to byłoby nieciekawie. 

Czemu ludzie się tak spiesza? Co mu dało to przechodzenie? Czy stał tam 15 minut? Czasem stoję i ja. Czasem się denerwuje, ale co tam. Czekam. Na tym łuku pendolino nie zwalnia. Jedzie swobodnie 120km/h Fajny efekt jak się stoi i na to patrzy, bo łuk jest wyprofilowany i szybkolino się przechyla. Nie wyobrażam sobie jednak jak ktoś ucieknie przed takim składem jak wejdzie już na tory. 

Spieszmy się powoli...






Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Trening trzeci || 12.70km

Piątek, 13 lutego 2015 · Komcie(0)
Kategoria trenażer
Trzeci z kolei trening. Wróciłem do poziomu numer 4 i dałem sobie dziś nieźle w kość. Jechałem przy muzyce, - dobre 10 minut symulowanego podjazdu, a przez resztę czasu dochodzenie do siebie. 

Teraz relaks i słuchanie audiobooka.


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Trening drugi || 13.40km

Czwartek, 12 lutego 2015 · Komcie(0)
Drugi trening w tym roku i drugi po chorobie. Dziś czuje się bardzo ok, więc i jazda była lepsza. Wymieniłem w shannon pedały, bo jeden mi się ułamał. Szkoda go troszkę bo to były drogie accenty na maszynówkach, ale pedałów mam zapas" - jakkolwiek to brzmi - więc nie boli tak mocno. 

Po zmianie pedałów jechałem więc dziś na noskach. Oj dawno nie czułem tak przyjemnego trzymania nogi. Szerokie dobre podparcie buta i nosek. Dziś zdecydowanie przyjemniejsze było przemierzanie wirtualnej przestrzeni. Podczas jazdy towarzyszyła mi muzyka, która nie wszyscy są w stanie znieść. Dość ciężkie "pompeczki" to fajna rytmiczna skakanka do treningu. 

W dniu dzisiejszym planuje jeszcze jedno pedałowanie ale dopiero za 2-3 godziny. 




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew