Księgowy | strona 154 | Księgowy

Opony zimowe i letnie oraz wiosna! || 45.00km

Wtorek, 4 kwietnia 2017 · Komcie(2)
Kurs Autem do Nowego Dworu Mazowieckiego i powrót rowerem prosto do sklepu. Generalnie wiało dość mocno i jazda była cokolwiek średnio przyjemna. 1/2 w dolnym chwycie baranka.

Noga podaje, a silniejsze naciśnięcie na korby powoduje tylko przyjemne swędzenie aby dać z siebie jeszcze więcej. Wiosna jednak motywuje do działania. 

Ze sklepowych spraw to terminy na serwisy mamy już na po świętach... czyli tego no - wiosna panie sierżancie;)

Resztę dnia pakowaliśmy paczkę dla Morsa. Wielka Paka czeka niebawem zabierze ją kurier, a ja już myśle co następnego podesłać koledze w potrzebie. NIesamowite jest to że w jednej chwili można stracić dorobek życia. Zrobię wszystko aby tę stratę jakoś uzupełnić, choć tym co mogę!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

POMOC DLA MORSA || 1.00km

Poniedziałek, 3 kwietnia 2017 · Komcie(4)
Morsowi spalił się dom. Pomagam nie tylko komentarzem, ale organizuje pomoc - osoby chętne proszę o kontakt priv.

Potrzebujemy ubrań, butów, artykułów pierwszej potrzeby.

Środków czystości, ubrań , no i wszelkiej pomocy budowlanej. 

Nie zostawiamy chłopaka samego sobie!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Oświetlenie - zrobiłem to sam || 12.00km

Niedziela, 2 kwietnia 2017 · Komcie(6)
Dzisiejszy dzień - niedziela - to dzień odpoczynku i relaksu z synem. Odpoczywałem i pedałowałem z młodym i żoną po lesie. Jasiek poznawał pociągi i bawił się z tatą. Małoletni dobija już 10 kilo i niebawem osiągnie wiek 9 miesięcy. Pędrak z niego nieziemski! 

Po wycieczce do lasu, zajałem się troszkę swoimi "głupotkami". Tak na to mówi zona. Taka to pasjaq i nie pasja. Dłubanie, szycie przerabianie czegoś i tworzenie czegoś nowego. 

Ostatnio jakoś kilka miesiecy temu przerobiłem lampę Kross Flash z 1w dioda na lampę zasilaną ogniwem 18650. Dziś zrobiłem up-date i połączyłem szeregowo drugą lampę i dodałem drugie ogniwo. Udało się to zrobić tak, że jedna i druga lampa działa niezależnie od siebie i mogę włączać albo jedna albo drugą albo obie na raz. 




Ogniwa odzyskałem ze swojej dawnej baterii laptopa. W sumie z elektroniką nie mam nic do czynienia, ale tu dolutowałem kabelek tu do plusa, tu do minusa i mamy takiego pokraka. 2x1W

Swoją drogą lutowanie jest trudne, dużo trudniejsze od parzenia palców cyną i topnikiem - tę technikę opanowałem do perfekcji:)

Coś więcej o samej kontruckji jednostkowej lampy:

3 tryby świecenia: stały, stały oszczędny, przerywany
- oświetlenie boczne ostrzegawcze (dodatkowe 2 diody)
- wodoodporna konstrukcja
- MOŻLIWOŚĆ WYMIANY BATERII - 3 baterie 1,5v AAA

wymiary 92/31 mm

- światło stałe + oświetlenie ostrzegawcze - lampka świeci do 26 godzin ( u mnie na dwóch ogniwach powinno do 50h dać radę)
- światło stałe w trybie oszczędnym + oświetlenie ostrzegawcze do 45 godzin (2x18650 to jakieś 80h?)
- tryb migania + oświetlenie ostrzegawcze do 30 godzin (pewnie jakoś pod 60h świecenia)

Połączenie jest szeregowe więc jedna lampa drugiej nie zabiera napięcia a obie świecą tak samo mocno. Działają także jak włoże tylko jedno ogniwo do koszyka. Może uda się jakoś wieczorny test wykonać to wam zademonstruje jak to świeci.




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

wiosenne przesilenie || 80.00km

Sobota, 1 kwietnia 2017 · Komcie(4)

Kolejny wpis łączony. Mam nadzieje, że uda mi się to wam wynagrodzić jakąś bardziej rozbudowaną treścią. Wszak kilometry to nie wszystko. Od razu usprawiedliwiam się - każdy winny się usprawiedliwia! Moje dni ostatnio wyglądają tak:
dom - praca - jeszcze więcej pracy - powrót z pracy - dokrętka po pracy - dom - spać:)

Sezon w pełni, a lawina serwisów powoduje, że jak zasiadam do pierwszego, po porannej kawie gdzieś 10:30 tak kończę 18:00 i przez godzinę ogarniam resztę spraw sklepowych, by o 19 wyjść do domu po 9h pracy. Jak jest w miarę ciepło i w miarę widno, i jak jestem w miarę NIE-ZMĘCZONY to jadę dookoła do domu czyli "dokrętka".

W pracy poza papraniem się w smarach można poznać sporo ludzkich problemów, porozmawiać z klientami o Haluksach, i o śmierci ich ulubionego pupila. Czasem dowiadujemy się też o niedawno przebytej operacji, o operacjach innych z rodziny. Zanim klient upora się ze swoimi problemami i kupi to co mu potrzeba - odsłania swoje najskrytsze problemy. Czasem czuje się jak ksiądz, który wysłuchuje grzechów. Ludzie niejednokrotnie strasznie rozwlekają się w swoich problemach. 

W pracy po za opcją Księdza mam wgraną także opcję niańki. Nie jestem już laikiem w kwestii dzieci, ale przekrój wiekowy latorośli, jaką muszę ogarniać, jest prze-szeroki. Rodzice skupieni na podejmowaniu decyzji, często zapominają o tym, że dzieci też są, lub choć to, że trzeba przynajmniej je pilnować. 
Wymyślam im zabawy, zadania, ostrzegam przed wywracaniem rowerów, odciągam od miejsc niebezpiecznych. O ile gdy wybieram rower dla dziecka to jest łatwiejsze, bo latorośl skupia się na rowerze, to gdy rodzice kupują dla siebie - dzieciaki się nudzą po prostu.
"tato kiedy już idziemy - tyle tych owerów już oglądałeś - chodźmy do domu!"

Po pracy dokrętki. Tak zwane dookoła przez byle gdzie. Nie zawsze jest chęć ale czerwiec coraz bliżej i nogi trzeba ruszać. WIecozry już coraz cieplejsze i coraz dłużej jest widno, więc przyjemnie się wraca w zachodzącym słońcu. Do domu dojeżdżam już gdy całkiem ściemnieje.





Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wtorkowy dojazd do pracy || 25.00km

Wtorek, 28 marca 2017 · Komcie(0)
Kolejny z rzędu dojazd do pracy, tym razem głównie lasem. Wróciłem na szlaki, któe pokonywałem w śniegu i ciemnościach. Drogi gruntowe teraz dużo bardziej piaszczyste, a sam grunt luźny, bo już go mróz nie trzyma w "kupie". Gravel Shannon spisuje się super, nadal jednak nie  mam czasu na zrobienie przedniego hamulca i jeżdżę tylko z samym tylnym. 

W pracy wpadłem w przedwiosenny kierat. Ostatnio pracuje jak robot. Jednego dnia dwa pełne przeglądy i jeden regulacyjny a wczoraj prawie 3 pełne zrobiłem. W sumie taki pełny przegląd to też można rozbić na dwa, bo sa pełne, gdzie tylko napęd do wymiany, a są takie, gdzie trzeba nowe linki i pancerze i wtedy się schodzi przy "wyplataniu kosza".

Generalnie ten dzień nie był mój... Wracałem z nosem na kwintę i jakoś taki zaspany. Muszę sobię dzień przerwy od roweru zrobić i zresetować się lekko. 


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Wiosennie z chłodem || 58.00km

Poniedziałek, 27 marca 2017 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Niedziela była zaplanowana na wyjazd na wieś. Zabraliśmy Juniora i pojechaliśmy na Północne Mazowsze. Pogoda ładna więc młody tym razem czas spędzał nie tylko w domu u babci, ale i zobaczył pieski, kurki i krówki, a także brał - choć tylko bierny - udział w budowie królikarni!

Tyle ciotek go bawiło, że został wybawiony za wszystkie czasy.  

Powrót ze wsi lekko się opóźnił, a ja na rower znalazłem czas dopiero po 16ej, gdy słońce już wolno opadało. W ciągu dnia było mega ciepło, więć przeceniłem możliwości. Ubrałem się lekko, zapominając, że z każdą godziną będzie chłodnie, bo to jeszcze nie maj!

Zdecydowałem się, więc na jazdę w terenie. Tam - przynajmniej w założeniu moim - miało nie wiać tak jak na "ulicy". No nie do końca było bez wiatru, ale potyrałem się pod kilka góreczek i pobuszowałem po piaszczystych drogach i nawet mocno nie zmarzłem. Niestety powrót o domu już "ulicami" spowodował, że musiałem sobie zafundować długą kąpiel w gorącej wodzie. 

Poniedziałek.

W poniedziałek z rana pogoda zapowiadała się znów piękna, ale nauczony doświadczeniem z niedzieli, postanowiłem ubrać się nieco cieplej. Wyszliśmy z Agnieszką i juniorem ( w wózku) rano. Aga pojechała na wizytę do lekarza, a ja potoczyłem się do pracy. Na pierwszych kilometrach zmarzłem, bo byłem totalnie nierozgrzany, a słońce po zmianie czasu było jeszcze nisko. Później im dalej, tym robiło się cieplej. Miałem jechać na jakąś dokrętkę przed robotą, ale zaczęło tak grzać, że skierowałem się wprost do firmy. Uparowałem się jak imbryk i totalnie zapociłem. 

W robocie jak zwykle serwisy. Udało mi się zrobić dwa pełne przeglądy i jeden regulacyjny. Pracowałem jak robot. Klientó było jakoś mało, a ja po prostu maszynowo robiłem jedno za drugim. Wreszcie o 19ej, gdy jeszcze było widno, ubrałem się i pojechałem do domu. Wieczór był pogodny i zapadał zmrok wolno. Na niebie mało chmurek, więc pojechałem dookoła. Udałem się na Wał nad Zalewem i mająć Zalew Zegrzyński po prawej stronie, pedałowałem żwawo do Wieliszewskiej Plaży. Dalej już na skuchę przez drogę techniczną wodociągów, wprost do domu. 

Widziałem jednego lisa, i jednego dzika!


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Znowu ściegiem... || 87.00km

Wtorek, 21 marca 2017 · Komcie(4)
Generalnie wiosna ostatnimi czasy przeplata się z "gówniosną", czyli przedwiośniem obszczanym deszczem. Udało mi się już nawet załapać na opady deszczu parę razy. Jak rano ładnie to wieczorem kropi, lub pada, a czasem LEJE. Generalnie dojazdy mi ostatnio nie wchodziły. Przemęczenie, młody nie dosypiał rankiem, pobudki po 5:20 i w ciula roboty w sklepie, a całość okraszona byle jaką pogodą. Witalność mi spadła i wymęczyłem chyba ze dwa albo trzy dojazdy  takie raz skrótem a raz normalnie. 

Bez melodii bez polotu bez... bez wiosny. Bo raz 10 stopni a jaz pizga złem i jest 5 i wieje. 

NIebawem zmiana czasu to może uda mi się odczarowac zapał rowerowy, i może więcej za dnia będę jeździł, ale tego nier wie nikt. 

W wam jak idzie jazda?


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Polewka... || 25.00km

Poniedziałek, 20 marca 2017 · Komcie(2)
Kategoria Do pracy!
Z rana z żoną i synem w boilidzie pojechaliśmy na zakupy do Rossmana. Krótki to był wypad bo do rosmana mamy może z 400m, jak Aga kupowała ja woziłem młodego w kółko po parkingu. Junior zdecydowanie lubi jak coś się dzieje za oknem przyczepki. Gdy Żona wróciła z zakupów zaczęło padać. Nic to popada przestanie. I po pożegnaniu żony i syna, pojechaliśmy w swoje strony żona do lasu z dzieciem, ja do pracy z Gravelcią. 

Rzecz jasna padało. Jako żywo kropiło! Pypciało sobie aż nie zjechałem do lasu. W lesie, albo już przestało, albo ja już byłem na tyle mokry że mnie to eeee waliło. No i trybiłem sobie po lesie i doturlałem się do pracy. Rozpaliłem w kominku i obsuszyłem ciuchy.

Pracy było tyle, że przez kolejne kilka godzin usiadłem tylko na obiad. Nogi mi w tyłek weszły i gdy ubierałem się o 19ej do domu czułem ulgę, że wreszcie do domu. Mojej radości wystarczyło na 5 kilometrów, bo od Ronda w Zegrzu, zaczęło znów kropić. Później ktoś przełączył deszcz na ULEWĘ. No chlusnęło z nieba takim deszczem, jak na Islandii. Prosty odcinek 9 km do domu przez Michałów Reginów jechałem w strugach deszczu. Lało się tak, że czapka kurtka, buty, wszystko było mokre. Woda ciekła mi do butów, po szyi i do oczu. Czapka polarowa sączyła stróżki wody w kąciki ust i oczu...

Podjeżdżając pod Wydmę w Legionowie Piaski, pokonywałem pod prąd rzekę jaka płynęła ulicą. Normalnie potok! Całość asfaltu pokrywała 2cm warstwa falującej powłoki, tocząca strumień z góry. Auta oślepiały, woda bryzgała, wszystko było mokre, a jak noga za nogą... Jeśli tak wygląda BBT w Bieszczadach to współczuje wam już bardziej.  

W domu komplet do prania i padłem na pysk... Nie mam siły


Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

O jeździectwie i nie-jeździectwie historie przeróżne... || 58.00km

Niedziela, 19 marca 2017 · Komcie(7)
Pewnie w tytule zrobiłem z 100 błędów gramatyczno-fonetyczno-ortograficznych, ale chyba mniej więcej oddałem ducha tego wpisu. Bo w sumie ostatnio moje rowerowanie sprowadzało się do wyplatania ściegiem fastrygowanym mojej lini kilometrowej w tym miesiącu. Generalnie wpis ten robie a obok mnie siediz młody i puka mnie w rękę. Jeszcze mówić nie umie, ale jakby chciał zapytać : "tia tia cio robisz?". No i bloggowanie podobnie jak rowerowanie ostatnio musze dawkować sobie (czuje głód) i wam (czujecie głód?). 

Wpis ma się rozumieć zbiorczy, bo i jakoś nie wiem jak porozdzielać te strzępki, co to się w tym deszczowo wietrznym tygodniu pojawiły. Będą zdjęcia, bedą foty - nie będzie map. 

Zacznę od zamachu jaki jakiś czas temu na mnie przeprowadzono z sieci Biedronka. Jabłko prawie przeze mnie zjedzone okazało się zatrutym owocem. Słowo "zaszyć się" nabiera tu głębszego znaczenia.

ROwerowanie moje w dniach ostatnich oparło się o nowy rower, któy powstał w mojej piwnicy. MOda na gravele przeszła i na mnie i już spiesze z pomocą nomenklaturalną. 
Gravel to taki przełajowy rower, co to wejdą do niego opony 29 cali lub conajmniej 700x42c. U mnie bez trudu mieszczą się 29x2.0 więć to jakiś chyba hmm Monstercross - to inna jakaś nazwa któą również w odniesieniu do takich rowerów słyszałem. 




Koła zakupiłem nowe, jako jedyne. Reszta to zakup cześć z odzysku, lub wyprzedaży sklepów rowerowych które czyszczą magazyny na wiosną. Kierownicę rithey`a zakupiłem za całe 37zł, a klamko-manetki tiagry po kosztach poniżej 300zł.

Rower prowadzi się przyjemnie, jak szosa, tylko że po lasach gnać można nią sporo powyżej oczekiwań roweru szosowego jadącego w lesie (testowałem i wiem, że szosą w lesie bywa cokolwiek trudno)

Rowerem jeździłem w weekend troszkę.  W sobotę pojechałem nim do pracy. Rano nie padało, a potem dla odmiany - padało. W sobotę miałem niemały kocioł w sklepie, toteż kontemplowanie wrażeń z jazdy rowerem  musiało poczekać na dzień dzisiejszy. Wrzuciłem co prawda fotki z dojazdu, ale to tylko "suche dane".

Rower w terenie spisuje się zaskakująco dobrze. Mimo, że jeszcze nie mam przedniego hamulca, to tarcza 180 z tyłu ogarnia temat i wytracam  prędkość wystarczająco szybko, aby nie przyryć w drzewo.

Kierownica 44cm to "locha" w nomenklaturze szosowców, jednak w terenie daje stabilne podparcie i manewrowanie takimi kołami jest swobodne i nie nastręcza problemów większych, niż pisanie sms-a bez użycia słownika t9 - kurcze ktoś jeszcze pamięta czym jest słownik t9 ? Geometria kiery, okazała się być nieomal bliźniacza z tą, którą mam w Cherry. W cherry mam 42-kę, więc jest to przesiadka z tego samego na to samo!

W lasach nadal wiosny brak, choć mech jakby był juz bardziej zielony. Jemu chyba wszystko jedno, czy słońca więcej, czy mniej - byle ciepło było. Za to szlak badyli przy gazociągu, nadal suchy i bez kwiecia. Pewnie w sezonie będzie tu rosła cała masa czegoś co zwie się chaszczami. Natura po wycince lasu szybko odbiera zabrany jej teren. 



W weekend jeździłem też z synem i żoną, a w niedzielę zdecydowałem się również na wypad samodzielny wieczorem w celu dosłuchania książki (dziewczyna z pociągu). NIestety nie udało się dosłuchać, bo... żona mi dała tylko godzinę na rower. Spóźniłem się 15 minut i musiałem swojego się nasłuchać. Więc gdybym tak chciał do końca książki jeździć, to bym chyba obiadu nie dostał, albo spał na podłodze. 

No cóż Audiobook mus poczekać jeszcze ale już końcówka!



Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew

Przecieki z bespieki || 0.00km

Piątek, 17 marca 2017 · Komcie(2)
Ostatnio mniej czasu mam na rower, a pogoda nie teges...

Moda na gravele wkradła się i do mnie. Nie lubię kupować nowych rowerów, więc po przetestowaniu systemu hamulców tarczowych i baranka, wprowadziłem zmiany w Shannon. Będzie to rower na szosowej kierownicy i kołach 29 cali. 




Pozdrawiam
Księgowy
Organizator:

Legionowska Katorga,
Castle Ultra Race ,
Tour De Zalew