Do pracy rowerem

Środa, 26 czerwca 2019 · Komentarze(2)
Kolejny wyjazd do pracy. Tym razem trasa przy torach - terenowa. Było ciężko, bo wiało w twarz. W połowie drogi normalnie zwątpiłem, bo miałem wrażenie, że stoje w miejscu. Droga spokojna, ale umordowałem się jak jakiś męczennik. 
Nadzieja, że w drodze powrotnej będę miał z wiatrem - upadła, gdy zobaczyłem flagi na masztach. Było znów - pow wiatr...

I weź tu człowieku pokładaj nadzieje w pogodzie.

Troszkę wszędzie - troszkę nigdzie

Wtorek, 25 czerwca 2019 · Komentarze(2)
Kategoria kuweta
Wyjazd połączony z nagrywaniem filmów, i z relaksem. Pojechałem najpierw tu, potem tam. Potem jeszcze gdzieś pojechałem. Generalnie miało być na relaksie i prawie się udało. We wszystkim przeszkadzał piasek, w lasach legionowskich wszechobecny. Po pożarze nadal drogi przypominają wielkie piaskownice, i pokonywanie ich przysparza sporo trudu. Nie padało - i chyba nie zamierza, więc piaski zostają tam gdzie były, a przejechanie 5 kilometrów w kopnym piasku to prawie jak zrobienie 15 w normalnym terenie.
I tak sobie jeździłem tu i tam, i nawet kapcia złapałem, choć ta awaria tym razem totalnie z mojej winy. Chciałem przejechać wykarczowanym odcinkiem przez krzaki i chaszcze ale w końcu dojechałem do miejsca gdzie karczowana droga się kończyła i musiałem wracać. 

Generalnie wpis jak widzicie - łączony z kilku wyjazdów. Każdy to 15-20 kilometrów + dwie dokrętki z synem w foteliku!





Do pracy rowerem - trudne rozmowy!

Sobota, 22 czerwca 2019 · Komentarze(3)

Do pracy pojechałem rowerem tego dnia - drogą nieco dookoła. Choć w sumie nie całkiem dookoła, bo wybrałęm drogę wałem do Nowego Jorku. (Nowego Dworu). Długi prosty odcinek za to dłuższa wersja dojazdu niż ta przy torach i o niebo mniej wertepiasta. Jedyne co można jej zarzucić, to monotonia...17km singla wałem:)

Tego dnia przypadało na sobotę. Mi przypadała praca, ale praca to daleko pojęcie odległe od tego co się działo w sklepie. Mamy bowiem promocję, że płacimy za oceny. Do czego to doszło, żeby za oceny płacić. Za każdą piątkę na świadectwie 5 zł za każdą szóstkę sześć złotych. No i w sumie, jak ogłaszali tą promocję to nie sadziłem, że będzie taki szał na to będzie.
I wiecie co? 

BYŁ SZAŁ...

Najbardziej przygnębiające jest to, że ludzie kupowali czasem rzeczy totalnie nie dla dzieciaków, a młodzi stali tylko jako nośnik rabatu ze świadectwem. Bo po co takiej 8 latce piekarnik (rabat 50zł) czy 13 latkowi blender i żelazko...
- Tata, a głośnik dla mnie? 
- Nie weźmiemy piekarnik za to!

Warunek taki, że zakupy musiały być za 200zł minimum... No i czasem na siłe dobierali coś ludzie aby tylko rabat dostać. Nawet przy kasie Handle Świadectw były. 
- My mamy jeszcze jedno świadectwo ze sobą, ale już kupiliśmy co potrzeba. Możemy odsprzedać za 20zł oceny tam z 50zł pani wyjdzie rabatu!
- A pan ma je teraz?

seriously??????



O losie...
Matko Bosko Tosterowa!
Na Święty czajnik!!!
Co tu się od Janiepawla!


Ile ja tego dnia miałem ciężkich rozmów...

- No jest pan już wolny? Czy jeszcze nie? Bo czekam i czekam
- miałem klientów już podchodzę... SŁUCHAM!
- Czy ta szczoteczka ma funkcję ŁAJT?
- Tak
- Wybiela zęby tak?
- No sama napewno nie. Bez pasty wybielającej nic nie da ta funkcja
- Jak to?
- No wodą pani zębów nie wybieli
- Nie? A ona jakichś ultrafioletów w zęby nie robi, żeby wybielić?
-

- [...] ta lodówka będzie dla pani myslę odpowiednia
- wie pan bo ja nie potrzebuje dużej...
- rozumiem
- ja w lodówce dużo pomidorów trzymam
- no tak. One są zdrowe zawierają potas. Warto je jeść - racja
- Nie proszę pana  - ja mam straszne zaparcia! One pomagają!


- Czy ten czajnik ma funkcję bluetooth?
- eee Słucham?
- No bluetooth - nie wie pan co to jest
- No wiem, ale nie bardzo wiem, co ta funkcja miałą by przekazywać
- No wie pan czas gotowania wody temperatury czy coś takiego


- Macie państwo odkurzacz do mrówek?
- eeee No odkurzacze mamy
- On musi być do mrówek aby je zabijać...


- Czy ta hulajnoga elektryczna jeździ na prąd?
- no eee tak...
- mhmm w tył też?
- nie niestety hulajnoga tylko do przodu...
- szkoda


No i tego typu rozmowy i temu podobne toczyłem od piątku do soboty, bo dwa dni pracowałem...

Powrót z pracy o 19 bo w sobotę sklep to tej godziny czynny. Wracałem sobie ścieżką rowerową tym razem z Nowego Dworu Mazowieckiego, ładna asfaltowa droga rowerowa ciągnąca się całymi kilometrami. Naprawdę kawał fajnej infrastruktury. Zacznę chyba z niej korzystać jadąc do pracy, lub wracając. 


Pisiont - rowerowa znieczulica

Środa, 19 czerwca 2019 · Komentarze(7)
Syn spał do prawie 8:30 szał! Tak mi się dzień rozwlekł po tej jego później pobudce dziedzica, że dopiero żona mnie zdziwiona zapytała:
"A ty nie idziesz na rower?" No i poszedłem. Bo była już nieomal trzynasta, a syn właśnie w takich porach składał się do spania. Ubrałem się i poszedłem, choć wyjść nie mogłem. Najpierw zapomniałem słuchawek, potem telefonu... nic nie szło po mojej myśli Jakoś nie mogłem się zebrać i już. Jak Sójka za morze!

W końcu się udało i pojechałem sobie swoją ulubioną trasą po okolicy. Odwiedziłem Nieporęt i Nowo budowany szlak rowerowy. Tam oczywiście złapałem kapcia i w słońcu po szyję zmieniałem dętkę. Najstraszniejsze jest to, że zmieniałem dętkę, a mijało mnie pełno rowerzystów i nawet jeden nie spytał, czy mam zapas itp. Chyba byłem tym faktem zaskoczony. W sumie to główna rowerostrada nad Zalew a jechało nią nawet kilku "pro" wyglądających ludzi na tłentinajnerach. I nic.

Miałem zmianę, miałem dętkę i pompkę, ale po prostu bym spytał czy pomóc czy coś. Kiedyś pożyczyłem pompki innym razem spiąłem łańcuch komuś jak urwał przerzutkę. A tu co? Rowerowa znieczulica!

Ech. Może to za mało fejmu w tym wszystkim, dlatego nikt mi nie chciał pomóc, nawet łez obetrzeć, wylanych nad rozlanym potem!
Ogólnie wykręciłem pięćdziesiątkę i po ostatnich jazdach poszło mi nadwyraz sprawnie.
Jeden incydent, to nieomal czołowe zderzenie z rowerzystą jadącym prawym poboczem pod prąd tuż przy plaży nad Zalewem Zegrzyńskim. On po prostu tma musiał być, i już. Nie wiedziałęm jak mam się z nim minąć, czy zjechać do lewej na ulicę pod auta ( uwalniając pobocze dla straceńca) czy zjechać jeszcze bardziej prawo abyśmy się minęli jak "ludzie?!!!" po swoich lewych stronach!

Życie jest pełne delematów...

Ostatni dzień urlopu.

Niedziela, 16 czerwca 2019 · Komentarze(3)
Wsiadłem i pojechałem. Kierunek wyznaczał mój kompas osobowości. Nie było w zasadzie sensu jechać na długą trasę, więć mieliłem sobie nogami po okolicy. Najpierw drogą wzdłuż torów do Choszczówki, a potem kierunek Nieporęt. Tam w lesie okazało się, że mój litr wody w butelce, wyparował (wypił się sam). 
Upał nie poddawał się, ale całe szczęście jest trochę dobrych ludzi i podjechałem do jakiegoś człowieka co był przy swoim domu i poprosiłem o napełnienie butelki wodą. Stara sprawdzona zasada jak podróżowaliśmy z Agnieszką po Polsce i Europie - wysępiłem litr piekielnie zimnej wody. Pan mi chyba nalał z jakiegoś specjalnego źródła bo była aż zaszroniona. 














Reszta wycieczki to już sama przyjemność. Zaletą jazdy w ciągu dnia jest brak komarów. 

Wieczorem szykuje już kolejną trzecią ustawkę z rowerowym Legionowem, ale zobaczymy czy i tym razem będzie nas tylko dwóch:D

Z synem + wieczorne kręcenie z Rowerowym Legionowem

Sobota, 15 czerwca 2019 · Komentarze(3)
Najpierw był dzień. Dzień z synem. Żona do 13 w pracy, więc ojcowałem, jako żywo z synem. Bawiliśmy się kolejkami, budowaliśmy mosty i spędzaliśmy czas jak trzylatki. Potem przyszła drzemka o 12 z hakiem. Po drzemce która trwała ( w moim przypadku do 16) pojawił się etap numer dwa, czyli zajmowanie się dziedzicem w godzinach popołudniowych. 

Upał sięga zenitu. W mieszkaniu mam 28 i 29 stopni. Leje się ze mnie jak woda ze starego grzejnika. Chodzę jak mucha w smole i czekam kiedy popołudniem dzień zacznie chylić się ku końcowi i skręci nieco ogrzewanie. 

Pierwsza piętnasto kilometrowa wycieczka z synem, byla w sumie spontaniczna. Dostawał JOBKA w domu, wiec ojciec zadecydował - ubieraj go wychodzimy. Mama odpoczywa - Tata Jana zabiera. Wsadziłem gościa w fotelik i pojechaliśmy. O dziwo nie było marudzenia, że chce wyjść tylko grzecznie siedział, to pojechaliśmy sobie ścieżkami rowerowymi aż do Schroniska DLa psów w Józefowie. Tam nawrotka a potem kawałek lasami i offroadem do torów kolejowych i finał przy Legionowie Głównym, gdzie oglądaliśmy pociągi. Jak tak sobie odpoczywaliśmy patrząc na Es Ka Emki i Pendolina, przeleciała obok nas Magda. Machnąłem rzuciłem "cześć" i wróciła. Chwile pogadaliśmy i potem wspólnie na rowerkach dojechaliśmy do domu. Janek Cieszył się z poznania kolejnej "Cioci" i nawet gadał coś do Magdy, bo jechała obok

W nogi weszło. 


Drugi etap to ustawka o 20:00 pod ratuszem na wieczorne kręcenie z Rowerowym Legionowem. W sumie od wczoraj jest to już druga "oficjalna" ustawka i od wczoraj jeździmy we dwóch Ja i Paweł. Spokojnie bez spinki jechaliśmy sobie do Nowego Dworu Mazowieckiego bocznymi drogami, a potem ściezką rowerową. Wróciliśmy terenem przy torach kolejowych. Było chyba pod wiatr, czy coś, bo końcówkę to już nieźle umęczony jechałem!

W sumie zacnie wyszeł ten dystans

Wieczorne kręcenie z Pablo - pożar nr 2

Piątek, 14 czerwca 2019 · Komentarze(2)
Było gorąco, więc dzisiaj w sumie nie wiele pedałowałem. Rano tak piekło, że po 15 kilometrach, zdecydowałem się na odwrót. Sprawdziłem jak hula nowy napędzik w terenie i zawinąłem się do domu. 

Syn tego dnia miał szczepienie, więc opcja "ojcowa" była dziś od godziny dwunastej. Odwiedziliśmy oczywiście Szczepionkownie a potem na wycieczkę autem do Cyklisty do Nieporętu. Tam Jasio troche rowery popatrzył, a potem do domu wpadliśmy i bawiliśmy się, eee wszystkim. Od kolejek po autka, przez wiatrak. Janek robił mi szkolenie jak wiatrak włączać i wyłączać:
"tata patrz, tu naciskam i kręci, a ten naciskam i nie kręci. Widzisz? O proszę, tu guziczek wciśnij"
To niesamowite, jak bardzo takie małe dziecko jest zachwycone takimi prostymi rzeczami. Wiatrak to tyle nowych doznań. A jak jeszcze można go włączać! - O PANIE:D

Wieczorem szybka ustawka na Rowerowym Legionowie i pojechało nas dwóch. Ja i Paweł. Odwiedziliśmy pogorzelisko leśne i musieliśmy dzwonić na 998, bo z kilku miejsc zaczął unosić się dym. Z daleka wyglądało jakby ktoś małe dymiące ogniska pozapalał.Jak wyjeżdżaliśmy z lasu już straż była u bram. Zamieniłem kilka słów ze strażakami, opisałem im miejsce gdzie się tli i pojechaliśmy dalej. 

To niesamowite, że taka ściółka potrafi się jeszcze rozgoreć po kilku dniach. 

Po pożarze...

Piątek, 14 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Kilka kilometrów w okolicy spalonego lasu. Spodziewałem się pogorzeliska jak nie wiem, a realia są inne. Pożar, był, ale nie taki hollywoodzki. Co nie zmienia faktu, że konkretnie sucho w lasach!

Test napędu 1x10

Czwartek, 13 czerwca 2019 · Komentarze(3)
Kategoria kuweta
Przyszedł do mnie z aliexpress po niecałych 3 tygodniach i już hula na rowerze.
Piękne świecące i tanie jak barszcz w porównaniu z Polską!






Wyregulowane i hula;)