Decathlończyk - zapinanie kurtek

Czwartek, 19 września 2019 · Komentarze(1)
O matko jaka pogoda, było mi za gorąco. Nie wiedziałem jak mam jechać. Tak za zimno, znów zapięty, za gorąco - nie wiem jeszcze jak się ubierać. Efekt taki, że i tak spociłem się jak mops...

Dojazd w ładnej pogodzie, ale w czasie pracy przeszła nawałnica z gradem. Co to za dziwna pora... nawet po tej nawałnicy zaczął nam dach przeciekać w sklepie i musieliśmy miski podstawić aby nie kapało.

Na dziale spokój. Przeniesiono nas w głąb sklepu bo główną alejkę niedługo zajmą zima i narty. Ma to swoje plusy, bo ruch na dziale mały. Choć pytaczy i pytaczek cała masa. Najbardziej lubię tych rozpinających. Co chwilę chodzę i zapinam kurtki. Wszystkie są porozpinane, jakby ludzie liczyli, że w środku nie wiem - znajdą jakiś skarb...


Ale wiauło

Poniedziałek, 16 września 2019 · Komentarze(2)
Kategoria Pojeżdżawki
Na wycieczkę zabrałem canyona... wiało. Niby ciepło, a zimno. Jednak chyba bardziej zimno. Przeszywa wiatr. Załapałem się na słońce mimo, że wyruszyłem o czternastej. Potem do domu i spać. Reset sam się zrobił... wstałem a tu tak pochmurno...

Jesień idzie... zanim się obejrzymy będą przymrozki.




Decathlończyk - Część trzecia

Sobota, 14 września 2019 · Komentarze(1)
Dojazd na trzynastą. Miało być chłodno, grzeje. Pogoda ok, choć zapowiadają jakiś deszcz. Nie wiem czy popadaca. Znowu na sobie nie wiele w sakwie upchane na max.
Ciężko rozeznać się w pogodzie.
SKM na gdańskiej stoi 10 minut. Postanawiam jechać rowerem. Gubię szlak. Okopowa a potem nie wiem gdzie... wydawało mi się, że to blisko, a wyszło totalnie do zupy. Wpadam do pracy i mam 5 minut na ogarnięcie swojej zacnej osoby na wyjście do ludzi.
Dobrze, że kilometrów więcej - statystyki urosną.

Wieczór to dla mnie nadal dość osobliwe przeżycie. Dawno nie wracałem z pracy po zmroku. Chyba jeszcze jak pracowałem u Kamila w Nieporęcie, ale  tam nie było tak daleko i tylu rowerzystów po drodze. Osobliwe zachowania o 21:30 jak jadę. Na przykład dzisiaj pan sikał, pani kłóciła się z mężem o kota, a pan szedł w ręku z kołem od hulajnogi elektrycznej w ręku. Nie wiem jak on je wyrwał, był pijany. tylko kabelki sterczały.


Noc na tyle ciepła, że mimio trzech bluz, jechałem w krótkich spodenkach.

Decathlończyk - Część druga

Czwartek, 12 września 2019 · Komentarze(0)
W pracy od czternastej - powrót wieczorem. Noc chłodna... dzień intensywny. Szykuje się zmiana sezonu na zimowy. Już u progu, już tuż tuż. Lampka ma za mało baterii - należna wymiana. Ludzie na ścieżkach - nawet widoczni, biegacze nie. Opracowany nowy wariant powrotu. Wstawiłbym mapkę, ale i tak jej nie widać.

Należy cieplej się ubierać - zdecydowanie.

Proces powrotu - niesutablizowany. Chaos przy pakowaniu i ubieraniu. Dość powiedzieć, że wypadłem z rytmu.
Za dużo razy sprawdzam gdzie co mam.

Rower - nowa/stara koronka. Napęd 1x10 mtb na crossowych kołach za wolny dokładam korobkę 42zęby - jakby dynamiczniej, pod górę trudniej.

Hulajnogi wszędzie - ulubione miejsce eketrycznej to środek nieoświetlonej ścieżki rowerowej...


Decathlończyk - Inauguracja

Wtorek, 10 września 2019 · Komentarze(3)
Pierwsze kroki... dojazd SKM powrót rowerem. Rano ziąb. Powrót z wiatrem...

Warszawa dość osobliwa jest... - zapomniałem jak to jest być Warszawskim rowerzystą. Te powroty z pracy - ech:) Jutro do nocy, sprawdzę jak się ma sprawa powrotów "nocnych"

wyprostowuje się

Niedziela, 8 września 2019 · Komentarze(2)
Po zamieszaniu z pracą powoli wszystko się wyprostowuje. Troszkę to było pokręcone w tym roku, i nie chciałem za wiele pisać, bo to był trudny okres dla mnie, pełen poszukiwań i stresów. 
Otóż poprzednia firma mex, postanowiła mi nie przedłużyć umowy po roku czasu, o czym dowiedziałem się dzień przed... Dowiedziałem się, że za urlop mi ekwiwalent wypłacą, więc pracy nie miałem z dnia na dzień. Słabo to wyszło, bo nikt pary z ust nie puścił, a ja spakowałem się i wyszedłem z dnia na dzień. 

Trzeba było poszukać czegoś sensownego, ale sierpień to miesiąc urlopowy i moje cv rozbijały się o skrzynki mailowe i był zerowy odzew. Udało się wreszcie coś załapać i o ile nie stanie się katastrofa, żadne brzozy mnie nie zaatakują, a w tle nie będzie słychać strzałów, to zalokuje się w Decathlonie na Reducie. 

Moje rowerowanie w związku z rotacją pracowniczą, lekko podniosło się z kryzysu, bo czasu było więcej, ale jednocześnie głowa nie odpoczywała, bo ciężko latać mając w perspektywie bezrobocie. 

LUX MED - Warszaffka i Nowiak

Czwartek, 5 września 2019 · Komentarze(1)
DO Nowego Dworu i spowrotem lasami. Wiatr niemiłosierny a ja jak zwykle za mało zjadłem i wypiłem, bo od rana latałem po Warszawie po Lekarzach Luxach i Medach. Autem na mordor to czas około 1:20!!!

Polecam na pobudkę!

Relaks na rowerze + Nieporęt

Środa, 4 września 2019 · Komentarze(1)
Kategoria Pojeżdżawki
Po górach przyszedł czas na odpoczynek od mtb, i zamieniłem rower na crossowy, czyli już prawie na asfalt, ale jeszcze z domieszką terenową. W Warszawie leją kał, więc rowerem będę dojeżdżał. No i opony z deczka cieńsze lepiej jednak na ścieżkach hulają niż 29 tki grubaskowe. 



Pocisłem sobie zatem do lasu crossem i złoiłem jeden z moich ulubionych singli. Weszło ładnie, później już mniej terenowo pojechałem do Nieporętu łącząc ścieżkę rowerową z szutrowym odcinkiem przez Kąty Węgierskie. 

Tam Kawa u Pana Sławka i powrót do domu znów ścieżką rowerową tym razem przez Wieliszew.